Na dnie szuflady – 8

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Wspomnienia młodzieńczej miłości…

Wszystkie wspomnienia z lat młodości są jak dobre lekarstwo dla bardzo chorej osoby.

Autor: Barbara

Na dnie szuflady – 7

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Dawno nie zaglądałam do tej szuflady, ale telefon od Niego po 15 latach zmobilizował mnie do tego, by rozwiązać te listy i przeczytać. Jakież one były romantyczne, choć pisane równo 45 lat temu. Ile już razy chciałam zrobić z nimi porządek, ale któż w dzisiejszych czasach, takich zabieganych i przepełnionych technikami, pisze jeszcze listy.

Wróciły wszystkie romantyczne wspomnienia.

Przed oczami stanęły tamte czasy, kiedy biegaliśmy po łąkach i kiedy uczyłam się jeździć „JAWĄ”.

Teraz każde z nas żyje swoim życiem. Pozostały nam tylko kontakty telefoniczne.

A tak niewiele brakowało, byśmy byli teraz razem…

Autor: Joanna

Na dnie szuflady – 6

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Z wielką ciekawością przyglądałam się tej pożółkłej fotografii, aby rozpoznać tę osobę. I była to moja babcia. Kochana babcia.

Autor: Halina M.

Na dnie szuflady – 5

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Wspomnienia – jaki mają sens? – pomyślałam. Co prawda, ja też jestem sentymentalna, ale z przeszłości zatrzymałam tylko listy mojej mamy, dyplomy, zdjęcia rodzinne, słonika śp. cioci Krysi. Ale ciągle gromadzę listy i kartki od mojej córki, która jest niesamowitą osobą, dzięki której i ja nie ustaję w rozwoju, zarówno duchowym, umysłowym, jak i fizycznym.

Bo z „żywymi naprzód trzeba iść”, a wspomnienia, no cóż najważniejsze to te, które zatrzymało serce.

Muszę wrócić do listów. Dzięki zachowanym listom (pożółkłym już) poznałam historię odzyskiwania praw do własności ziemskich sprzed wojny. A najważniejsze – stanowią dowód w sprawie sądowej.

Autor: Ewa S.

Na dnie szuflady – 4

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Kiedy otworzyłam szufladę, wróciły cudowne wspomnienia z czasów młodości i mojej pierwszej miłości – jak się później okazało – jedynej miłości w moim życiu.

Te przeżycia dotyczyły czasów gimnazjalnych. Fotografia przedstawiała przystojnego chłopca, uśmiechniętego. Na odwrocie była dedykacja: „Jesteś dla mnie całym światem i zawsze będziesz!!! Andrzej”.

Autor: Alicja

Na dnie szuflady – 3

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Patrzyłam na bukiecik fiołków i starą fotografię ze wzruszeniem.

Przywołała na pamięć tamto popołudnie: wróciłam właśnie ze spaceru, dzień był pełen wrażeń, spotkałam koleżankę, która opowiedziała mi swoją historię. Ala trzymała w ręku bukiecik fiołków. Okazało się, że dostała go od kogoś bliskiego, z kim planuje przyszłość. Poprosiłam, by powiedziała coś więcej. Znali się wcześniej, przyjaźnili, ich drogi się jednak rozeszły na długo.

Los zrządził, że się ponownie spotkali, wrócili do siebie. Adaś, bo tak ma na imię, jest leśniczym, mieszka sam, a Ala jest wolna i chcą być razem.

Wszystko się dobrze kończy, tylko moja pamięć i bukiecik fiołków przypomniały mi Adasia i jego oświadczyny, które kiedyś odrzuciłam.

Autor: Maria B.

Na dnie szuflady – 2

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Joanna zamyśliła się, czy te listy należą do mamy? A może do babci? Czy pisał je mężczyzna? Czy kobieta? Czy to listy miłosne, czy są może owocem szczerej przyjaźni?

Joanna postanowiła zabawić się w detektywa.

Autor: Jurek

Na dnie szuflady – 1

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Wzięła do ręki fotografię. Patrzyły na nią piękne i dobre oczy. Mama. Ciągle towarzyszy jej ból i żal, że nie słyszy jej głosu, nie czuje ciepła rąk. Biały kamyczek znalazły na wycieczce w parku, przyniosły do domu. Zawsze leżał na toaletce. Fiołki były ulubionymi kwiatkami mamy. Zerwała je w ogródku I ofiarowała mamie na Dzień Matki.

Listy pisała do mamy, będąc na wakacjach. Każdy list opowiadał o dniu spędzonym poza domem.

Te drobiazgi przywołują wspomnienia, dobre wspomnienia.

Autor: Krystyna

Była sobie łąka – 29

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Powiewała tak od wielu, wielu miesięcy…

Nikt tego okna nie zamykał…

Domek był pusty…

Wiele, wiele miesięcy temu mały, biały domek z czerwonym dachem tętnił życiem. Biegało po jego pokojach troje szczęśliwych dzieciaków: dwóch chłopców i jedna dziewczynka. Bardzo lubili się razem bawić… mimo, iż byli w różnym wieku… Bawili się razem, razem wypełniali swe domowe, dziecięce obowiązki i razem chodzili do odległej o kilka kilometrów szkoły. Podczas tych wszystkich wspólnych działań szanowali się, wspierali, doceniali swe indywidualne przeżycia. Czegoś im jednak brakowało…

Brakowało im obecności rodziców. Rodzice byli bardzo daleko. Pojechali do pracy do wielkiego, niebezpiecznego, oddalonego o setki kilometrów miasta. Musieli tam pojechać, aby ich dzieci mogły żyć, jeść, chodzić do szkoły, czytać książki…

W wielkim, niebezpiecznym i strasznym mieście tata i mama bardzo ciężko pracowali, do późnych godzin nocnych. Odkładali każdy ciężko zarobiony pieniążek do wspólnej, pilnie strzeżonej walizeczki… Walizeczki, która napełniona pieniążkami, miała stać się przepustką do ich wspólnego z dziećmi szczęśliwego życia.

Pewnego dnia… Niestety marzenia nie spełniły się.. walizeczka nie zdążyła się napełnić.

Zniknęła… wraz z nią rodzice i dzieciaki…

W szeroko otwartym oknie od wielu miesięcy powiewa biała firanka…

Autor: Ewa Deja

Była sobie łąka – 28

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, a wewnątrz bawiły się dzieci.

Pośrodku salonu stał pięknie zdobiony gramofon, który przygrywał stare przedwojenne piosenki.

Istna sielanka. Chciałoby się tylko rozsiąść wygodnie w fotelu i spokojnie popijać świeżo zaparzoną kawę.

Do środka wszedł postawny mężczyzna, który rozsiewał wokół siebie dobro tak wielkie, że aż strach się bać. Bez najmniejszego wysiłku zdolny był uspokajać nawet największych sługusów chaosu. Nie zdawał sobie sprawy, że jest wcieleniem dobrego czarodzieja, żyjącego dawno temu w bardzo niespokojnych czasach, którego nie dość, że nigdy nie zaatakował żaden niebezpieczny zwierz, to nawet tygrysice podtykały mu pod nogi swoje młode, bo wiedziały, że przy nim będą bezpieczne.

Zanosiło się na burzę. Mężczyzna pozamykał drzwi i okna, a dzieci posadził na sofie. Niebo poszarzało, a na zewnątrz widać było pierwsze deszczowe łzy. Widok dosyć markotny. Mężczyzna wyjął książeczkę z bajkami i zaczął czytać je dzieciom ciepłym, nosowym barytonem. Z jego wnętrza rozlegała się czysta emanacja miłości. Dzieci usnęły w poczuciu bezpieczeństwa i nie przeszkadzała im nawet nawałnica z piorunami.

Autor: Bubulubu