Na dnie szuflady – 22

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Starsza pani, siedząca w fotelu, otulona ciepłym pledem, wstała i zajrzała do szuflady. Powróciły wspomnienia. Zaczęła czytać listy po raz nie wiadomo który. Były to listy od chłopca ze starej pożółkłej fotografii. Był w wojsku, kiedy je pisał. Przerzucali go w różne miejsca. Biały kamyczek był znad polskiego morza.

Była jego żoną przez wiele, wiele lat. Po tym, jak oświadczył się jej z bukiecikiem fiołków w ręku. Żyli ze sobą długo i szczęśliwie. I mimo, że odszedł, to dzięki wspomnieniom, dalej są razem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na dnie szuflady – 21

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Owa szuflada była częścią bardzo starego biurka kupionego przez młodzieńca. Chłopak zobaczywszy zawartość szuflady zdumiał się bardzo, gdyż spodziewał się tylko mebla (gustował w starociach), a tu takie odkrycie. Zwlekał nawet kilka dni, żeby przejrzeć zawartość.

Wreszcie przyszedł dzień wolny od pracy. Młodzieniec z wielką nadzieją przejrzał listy i zdjęcie. Temu wszystkiemu towarzyszył lekki strach, ale i nadzieja…

To co zobaczył i przeczytał, pozwoliło mu odkrywać, co tak naprawdę jest ważne w życiu.

Autor: Adam

Na dnie szuflady – 20

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Do każdego z tych przedmiotów zbliżyła się niewidzialna ręka z aparatem cyfrowym i zamknęła wspomnienia na dysku C swojego komputera.

W szufladzie zrobiło się miejsce na NOWE…

Autor: Ewa Majewska

Na dnie szuflady – 19

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

– Świetny pomysł – pomyślała młoda nauczycielka, która przyprowadziła do muzeum uczniów na ich pierwszą lekcję historii. Niby nie można dotykać eksponatów, niby pilnują ich pracownicy muzeum, a faktycznie każdy z jej uczniów otworzył już jakąś szufladę, zajrzał do tajnej skrytki i coś znalazł. Potem z wypiekami na twarzy pytał muzealników o znaleziska i osoby, które były z nimi związane i następnie chodził po muzeum samodzielnie wybierając kolejne eksponaty, żeby dowiedzieć się więcej o osobach przedstawionych na fotografii lub o historii przedmiotów.

Dziewczynka, która otworzyła tę szufladę, podniosła błyszczące oczy na niby zagniewaną panią kustosz i zasypała ją gradem pytań:

– kto jest na fotografii?

– to ona pisała te liściki?

– od kogo je dostała?

– co to jest pensja? pensjonariuszka?

– gdzie się uczyła?

– jakie miała stopnie w szkole?

Pani kustosz cierpliwie udzielała odpowiedzi i podała wskazówki, gdzie można zdobyć więcej informacji. Obie kobiety z uśmiechem odprowadziły wzrokiem małą dziewczynkę, która podeszła do biblioteczki i wyjęła dużą książkę, a następnie z wypiekami na twarzy zaczęła ją od razu przeglądać.

– Podoba mi się ten pomysł, żeby na niby chować ciekawe wiadomości, przedmioty i wskazówki do samodzielnej nauki – z uznaniem powiedziała młodziutka nauczycielka.

– Zauważyliśmy, że dzieci lepiej i chętniej się uczą, jeśli myślą, że coś przed nimi chowamy – z uśmiechem odpowiedziała pani kustosz.

– A nie przeszkadza wam, że dotykają eksponatów?

– To nie są oryginały, tylko kopie zdjęć, które udają starocie. Wystawiamy też drobne przedmioty codziennego użytku, których dużo mamy w magazynach. Wykładamy je na szkolne lekcje.

– Nie szkoda wam czasu i fatygi?

– A po co jest muzeum? … ma uczyć, i to ciekawie uczyć… – odpowiedziała doświadczona pani kustosz.

Autor: Ewa Damentka

Na dnie szuflady – 18

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. I nie przedstawiała ona ani osoby, ani jakiegoś pejzażu, ale… czołg…

Ów czołg stał niegdyś na betonowym postumencie w parku miejskim i był pomnikiem ku pamięci poległych żołnierzy. Często widzieli go dziadek z wnuczkiem, którzy przychodzili do parku na niedzielny spacer.

Zdjęcie czołgu, znajdujące się w szufladzie, było pierwszym zdjęciem wykonanym samodzielnie przez malca. We wspólnej szufladzie dziecka i dziadka przez wiele lat leżało owo zdjęcie wraz z listami, które dziadek, jako żołnierz, pisał do swojej żony. Minęło kilkadziesiąt lat, czołg znalazł się na złomie, a dojrzały człowiek, będący niegdyś malcem, zachował biurko z szufladą i dawną zawartością, jako pamięć rodzinnych korzeni.

Autor: Adam

Na dnie szuflady – 17

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Na fotografii znajdowała się kobieta w wieku 18, góra 20 lat. Miała na sobie drogo wyglądającą suknię, szeroki kapelusz pełen pawich piór i białą koronkową parasolkę.

– Kim jest ta kobieta? – zapytałem cicho swojego przyjaciela.

– To emigrantka. Odwróć zdjęcie. Podpisana jest jako Jean. Pradziadek ocalił jej życie. Po powrocie do kraju wysłała mu to zdjęcie. Bo widzisz przyjacielu, o dobrych uczynkach pamiętamy zawsze. Nigdy o nim nie zapomniała.

Kiwnąłem głową na potwierdzenie. Kto wie, może kiedyś ja zrobię coś, dzięki czemu będą o mnie pamiętać?

Autor: Ewelina

Na dnie szuflady – 16

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Na bujanym fotelu siedziała młoda kobieta przeglądając ciężki, lekko zakurzony tom książki. Z daleka nie było widać, co to za książka – powieść, kryminał czy biblia? Trudno było też dostrzec, nawet przez najlepszą lornetkę, z okna naprzeciw, kto był na fotografii, którą wyjęła z szuflady i z pieczołowitością włożyła do wnętrza książki. Potem kobieta zastygła w bezruchu, składając na swoich kolanach książkę z pożółkłą fotografią w środku. Czyżby cofnęła się w czasie do chwili z owej fotografii?

Autor Ewa Majewska

Na dnie szuflady – 15

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Detektyw przejrzał jeszcze raz zawartość szuflady i wreszcie zrozumiał – Zenon kłamał. Było to absolutnie jasne. Matylda nie była dla niego obcą kobietą. Ich romans trwał przez wiele miesięcy i choć skończył się już wiele lat temu, to Matylda nadal był dla niego kimś szczególnym. Detektyw dobrze znał takie sytuacje – wielka miłość, nagłe rozstanie, chęć zemsty pielęgnowana przez lata… Już wiedział, czemu ciało kobiety znaleziono otulone bukiecikami fiołków.

Autor: Agnieszka

Na dnie szuflady – 14

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Była to szuflada zacnego alchemika, który starał się rozwikłać zagadkę przemiany ołowiu w złoto. Pracował całymi dniami, prowadząc korespondencję z najtęższymi umysłami tego świata. Praca była owocna.

Wkrótce potem zdał sobie sprawę, że umysł jest ponad materią.

Autor: Bubulubu

Na dnie szuflady – 13

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Ta stara pożółkła fotografia przedstawiała ojca mojej babki. Myślałem o tym zdjęciu już jako dojrzały człowiek. Uświadomiłem sobie, że mój pradziad, niczego nieświadom, wysłał sygnał w przyszłość, niczym gwiazda supernowa wysyła feerie barw elektromagnetycznych i twardych cząstek w przestrzeń międzygwiezdną, i tak oto nasze spojrzenia skrzyżowały się w przyszłości. Myślę, że mój pradziadek nie był odosobnionym przypadkiem. Zwykle, pozując do zdjęć, nie do końca uświadamiamy sobie powagę chwili, w której uczestniczymy.

Paczuszka listów zawsze pozostała dla mnie tajemnicą. Podobno nawet sam dziadek nie wiedział, co jest w środku.

A kamyczek był jednym z tych ładnych kamyczków, które się znajduje, na których swoje nieme pismo wyciska prehistoria. To, że akurat wybieramy ten kamyczek, a nie inny, jest dziełem przypadku. Dla mnie jedyną nieprzypadkową okolicznością w tym kamyczku był fakt, że to babcia, przy jakiejś okazji, o której się nie dowiedziałem, wybrała sobie ten kamyczek jako swój kamyczek i dzięki temu ja mogłem zidentyfikować ten bezimienny kamyczek, z wyciśniętym jedynie piętnem prehistorii, jako kamyczek mojej babci.

Oprócz tych przedmiotów, w szufladzie było mnóstwo przedmiotów związanych z szyciem, a więc igły, nitki, kawałki tkanin, kłębki wełny. Była to bowiem szuflada o charakterze buforowym. Wkładano tam wszystko, co wiąże się z szyciem, a nie mieściło się akurat w małej szufladce przy starej maszynie typu Kayser. Tak więc, zwiedzanie szuflady babci można by uznać za skończone.

Przyjrzyjcie się proszę nie tyle moim szufladkom, co pudełkom z pamiątkami. Oto po otwarciu metalowego pudełka po kremie produkcji niemieckiej, widzimy co następuje… Dwa korki do piwa grolsch bez gumowych uszczelek, ale z „uprzężą”, pamiątka po jakiejś niebyt dużej libacji. Bardzo użyteczny przedmiot – dwa zapasowe klucze do mieszkania, zapasowy klucz do skrzynki na listy, kluczyk kątowy w kształcie litery „L” , służący do regulacji mostka przy gitarze elektrycznej, klucz do futerału do tej gitary elektrycznej, 45 centów amerykańskich w różnych nominałach, pamiątka po zamkniętych kontach dolarowych i dolaryzacji rynku; moneta o nominale 10000 zł, wydana na dziesięciolecie rocznicy powstania „Solidarności”, uzyskana jako fragment reszty z biletu wydanej przez kierowcę prowincjonalnego autobusu. Kierowca ten sprawiał wrażenie, jakby ten walor pieniężny z dnia na dzień miał stracić swoją legalność, a ja przeciwnie, byłem zadowolony, że uzyskałem monetę, przewyższającą stopniem trwałości banknoty, które swoją urodą przypominały kawałki szmat. Oprócz tego znajdujemy tutaj bardzo ważny klucz do skrzynki prądowej, do tak zwanego prądu niemierzonego, a na zakończenie mamy zegarek damski, z wieczkiem uruchamianym małym guziczkiem, produkcji radzieckiej, bardzo ładny i do tego stopnia, że jego uroda zahacza nieco o kicz. O każdym z tych przedmiotów można by powiedzieć jeszcze coś więcej, na przykład, w jakich okolicznościach został kupiony czy otrzymany. Można by rozprawiać na temat ewentualnych zastosowań, czy jakichś godnych uwagi atrybutów, ale myślę, że taka inwentaryzacja nie jest to dobra metoda przykuwania uwagi czytelnika.

Popatrzmy lepiej na zjawiskowość szufladek, pudełek jako takich. Przecież każde z tych przedmiotów w naszym umyśle uosabia jakąś historię. Pod pewnymi względami przypominamy swoich totemicznych poprzedników, których żony uważały, że zapładniają je totemy stojące przed domostwami. Tak więc każdy człowiek jest sumą samego siebie i szuflad czy pudełek, które posiada.

Popatrzmy na to w ten sposób: „A kto szufladę swoją rozewrze i powie: Bracia moi, oto skarby moje, z których czerpać możecie wedle własnego uznania, gdyż to, co moje jest, waszym jest. I powiedzą ludzie o człowieku owym, że zaprawdę człowiek to świątobliwy. A kto do szuflady kamienie jakoweś nieczyste wyrzucał, albo do cudzej szuflady dłoń swoją wyciągnął, od tego cześć wszelka zostanie odjęta i wszystkie szuflady jego. Nie zazna on spokoju, a prochy jego nie znajdą swojej szuflady, tako bowiem jest, że jeśli sprawiedliwym jesteś, to z szuflady wyszedłeś i w szufladzie umieszczon zostaniesz w drodze swej ostatniej”.

Albo jeszcze inaczej: „Serce roście patrząc na te czasy, nasza bowiem Rzeczpospolita szufladami stoi, które to szuflady w uporządkowaniu spraw publicznych i prywatnych się przyczyniają. Nadobne panienki dla frasunku umniejszenia liścik niewielki skreślą, a w szufladzie go pomieszczą. Poważni senatorowie dokumenta ważne po szufladach trzymają. Wielce to służy ładowi naszej Rzeczpospolitej, a pono nawet dzikie pohańce po stepach hultajstwem się trudniące, to sobie za zaszczyt poczytują, iżby do siodła bodaj jakowy kuferek przytroczyć”.

I tak to właśnie wygląda nasza szufladowa cywilizacja…

Autor: Janusz Lemański