Ciemność zgęstniała – 3

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i ocalenie ludzkości.

Kolejny błysk rozdarł niebo, przeszywając bólem całe istnienie i wszelkie stworzenie. Świat znieruchomiał na chwilę, po chwili odetchnął z ulgą. Miłość Syna Człowieczego niepojęta, nie do ogarnięcia przez ludzkie zmysły, rozlała się na cały świat.

Autor: Ewa Majewska

Ciemność zgęstniała – 2

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i zasypani górnicy wiedzieli już, że oczekiwana pomoc nadchodzi. Przeżyli chwile zgrozy i zwątpienia, ale teraz czekali, kiedy zobaczą twarze swoich bliskich.

Otarli się o śmierć, ale dane im było cieszyć się życiem i spojrzeć na świat z nowym spojrzeniem.

Autor: Bożena

Ciemność zgęstniała – 1

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i jasne myśli.

Ciemność jednak nie dawała za wygraną. Gęstniała i przytłumiała światełko, które to rosło, to malało, to migotało w rozpaczliwej próbie utrzymania się przy życiu.

Chwilę trwała walka. Kilka razy wydawało się, że światełko zwycięży. Jednak ciemność nie dała za wygraną i skupiła na światełku wszystkie swoje siły. Światełko osłabło. Zamigotało i zgasło ostatecznie. Ciemność triumfowała…

Obserwatorzy chwilę jeszcze przyglądali się ciemności, która ogarnęła wszystko. Spuścili głowy, w smutku podążyli do swoich domów. Żadne z nich nie obejrzało się za siebie, więc nie zauważyli, że w chwili, gdy odwrócili się, zabłysło nowe światełko…

Autor: Ewa Damentka

Delikatna mgiełka – 28

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły piknik rozbili dwaj przyjaciele. Miejsce, które wybrali, było najlepsze do połowu ryb, ale to nie dla nich tu przyszli…

– Nie sądzisz, że nasze życie przypomina szaloną karuzelę?

– To znaczy, że ty kantujesz swoją żonę, a ja swoją?

Kiwnął smutno głową.

– Nie tak powinno być. Wszyscy moglibyśmy być szczęśliwi, bez kłamstw, fałszu i obłudy.

– Ale żaden z nas nie mógł tego zrobić…

– Mogliśmy, ale nie chciałeś. Zniszczyłeś swoje i moje życie, ale też zmarnowałeś los Ani i Ewy.

– A co miałem zrobić?

– Podjąć decyzję

– Dobrą dla ciebie?

– Nie. Dla wszystkich…

Autor: Ewelina

Delikatna mgiełka – 27

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły, porośniętym przez piękne czerwone maki, stały ruiny zamku. Maki również się w nich rozgościły. Okolica była spokojna. Wzbudzała poczucie sielanki i bezpieczeństwa. Dwa zajączki biegały w poprzek skroplonej poranną rosą zielonej łąki. W oddali można było zauważyć stado pasących się jeleni. Nad doliną latały dzikie gęsi. Łąka stanowiła oazę, a jednocześnie bajeczną krainę, w której zwierzęta oddawały się swoim obowiązkom i pełnej swobodzie.

Autor: Krzysztof

Delikatna mgiełka – 26

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły, nieopodal bujnego lasu, znajdowała się huśtawka, na której leżała książka. Książka „Misjonarz” miała prześliczną starą oprawę z tytułem wytłoczonym pięknym pismem. Dziwne było to, że nikt po dłuższym czasie nie pojawił się po nią.

Czekała na to, aby ktoś ją zabrał do siebie i zaczął czytać, bądź przeglądać. Niestety, nadchodząca noc nic nie zmieniła i książka nadal pozostała samotna w swojej ciszy.

Autor: Lusi

Delikatna mgiełka – 25

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły biegała, jak co ranek, młoda dziewczyna. W pewnej chwili zatrzymała się w ulubionym miejscu przy brzegu i jak zawsze zaczęła swoją poranną gimnastykę. W oddali zobaczyła, jak w jej kierunku biegnie duży pies. Przestraszyła się i zaczęła uciekać. W końcu dobiegła do niewielkiego drzewa. Wspięła się na nie i zaczęła wzywać pomocy. Przybiegł właściciel psa i zabrał go. Dziewczyna, która zeszła z drzewa, bardzo mu się spodobała. W kolejnych dniach spotykali się razem, ale już bez psa.

Autor: AW

Była sobie łąka – 40

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Zaraz za firanką widać było stary dębowy stół. Na stole stały stare naczynia. Widać było, że zrobiono je własnoręcznie z drzewa pobliskiego lasku. Obok nich był widoczny szklany dzban, w którym znajdowała się woda ze strumyka. Dzban połyskiwał wszystkimi kolorami tęczy, która powstała dzięki temu, że promienie słońca odbijały się od powierzchni strumyka.

Autor: Daniel

Delikatna mgiełka – 24

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły stało dwoje starych ludzi, którzy przychodzili tu niemal codziennie. Para ta wydawała się dość szczęśliwa, choć na ich twarzach widać było piętno minionych lat. Ludzie ci rozmawiali ze sobą cichymi, ledwo słyszalnymi głosami, ale wyczuć można było słodką nutę i serdeczność, z jaką odnosili się do siebie. Śpiew skowronka wprawił ich w zadumę…

Autor: A

Delikatna mgiełka – 23

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły stare drzewo powoli i z pełnym dostojeństwem rozwinęło swoje konary, otrzepując się jednocześnie ze starych zeszłorocznych liści. Miało już wiele lat, pamiętało dawne czasy, było świadkiem wielu spotkań i rozstań, smutków i zachwytów. Czasem pocieszało, zrzucając zaczepnie małą gałązkę lub kawałki kory. Innym razem smagało po twarzach, łaskocząc liśćmi i budząc śmiech. Ono wie, że wszystkie te ludzkie rozterki, emocje, przemijają – są tylko przez chwilę – potem znowu ulatują, niczym jesienne liście, w siną dal.

Ono trwa, mimo wielkich wichur i zamieci, mimo suszy i palącego słońca. Ono wie, jak głęboko zapuścić korzenie i skąd czerpać soki. Czerpie je nieprzerwanie od stuleci. Dumne, dostojne, nieugięte – drzewo na prastarym brzegu Wisły.

Autor: Ewa Majewska