Wiosenny las – 17

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i zauważył, jak oddział Tatarów na karych koniach strzela z łuków samopowtarzalnych do wszystkiego, co się rusza. Zrobiło się nieciekawie. Krew bryzgała na wszystkie strony, a jęki przypadkowych ofiar ogarniały przestrzeń lasu. „Trzeba coś z tym fantem zrobić” – pomyślał i wlał w siebie soczysty łyk żołądkowej gorzkiej na odwagę. Wyskoczył zza drzewa i z łoskotem rzucił się na najbliższego z napastników. Nie zdążył się obejrzeć, a już dostał strzałą centralnie pomiędzy półdupki. „Zabolało, ale dupa nie szklanka” – pomyślał, wyjmując strzałę. Zza pazuchy wyciągnął sekretną miksturę Panoramixa, która w połączeniu z wcześniej wypitym alkoholem dała mu kopa energii do potęgi entej. Wszystkich otaczających go Tatarów wystrzelił do Azji Mniejszej. Następnie delikatnie ochłonął. Zadowolony, swobodnym krokiem wyszedł z lasu, po czym stanął jak wryty. Na horyzoncie zobaczył stutysięczną Złotą Ordę z Czyngis-chanem na czele. W zapasie miał jeszcze pół litra wódki i trzy mikstury Panoramixa, zatem postanowił ich wszystkich otoczyć.

Autor: Bubulubu

Wiosenny las – 16

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i popijał herbatę. Herbata pochodziła z leśnych roślin, była w termosie, a ugotowano ją na piecu kaflowym.

Spacer i wdychanie wiosennego ciepłego powietrza powodowały niemalże euforię. Mężczyzna, popijając resztki świetnej herbaty, był gotów się nią dzielić nawet z każdym napotkanym zwierzęciem.

Wiosenny czas to radość i nadzieja. To również czas porządków i to już mniej bawiło piechura, bo po powrocie do domu zaplanowane było odkurzanie. Młodzieniec cieszył się jednak obecną chwilą i wędrował w coraz głębszy las.

Autor: Adam

Wiosenny las – 15

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i kierował się do domu swojej babci. Niósł obiad, który dała mu mama. Babcia była starszą kobietą mieszkającą w lesie, znającą tysiące historii i ballad. Nie mógł się doczekać historii, którą babcia opowie mu dzisiejszego ranka. Miał nadzieję, że kiedyś on sam będzie bohaterem takiej historii.

Autor: Daniel

Ciemność zgęstniała – 36

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i na początku słabą jeszcze, ale coraz silniej odczuwaną wiarę, że jeszcze „będzie przepięknie, jeszcze będzie wspaniale”, że jak w piosence Magdy Umer – „jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy” – jeszcze nie… Możemy być na rozpaczy dnie, ale jeszcze nie!

I powoli światełko wlewało się i rozchodziło po dotąd najciemniejszych zakamarkach duszy.

Autor: Ewa Majewska

Wiosenny las – 14

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i oczekując przyjścia swojego przyjaciela, rozmyślał co też on chce mu powiedzieć. Od wielu lat się znali i nie mieli przed sobą tajemnic. Jednak dziś rano przyjaciel do niego zadzwonił i powiedział, żeby spotkali się w lesie, bo musi mu zdradzić w tajemnicy coś, o czym nie wiedział…

Autor: Daniel

Wiosenny las – 13

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i zobaczył dom stojący na obrzeżu lasu. Przed domem ujrzał dziewczynę sadzącą kwiaty i nucącą wesołą melodię. Zachwycony jej pięknym głosem postanowił podejść i zapytać, co taka piękna dziewczyna robi sama w lesie.

Autor: Karolina

Ciemność zgęstniała – 35

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i ocalenie.

Rok 3114. Ostatni etap konfliktu dobiegał końca. Nieliczne garstki ocalonych organizowały nowe życie. Pojawiły się kotły z zupą, rozstawione na cegłach, i śmiech dzieci.

Wszystko trzeba będzie znów zaczynać od początku. Podstawy nowych nauk dendekoterylorogii czekają na nowych odkrywców.

Autor: Ewa Majewska

Wiosenny las – 12

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i zobaczył z daleka piękne sarny oraz pędzące w jego stronę stado dzików. Trochę się przestraszył i zaczął biec. Nagle, nie wiadomo skąd, pojawił się na jego drodze leśniczy i powiedział: „Proszę się nie obawiać. Nic panu nie grozi ze strony dzików”.

Autor: Maria

Wiosenny las – 11

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i w pewnej chwili usłyszał delikatny szelest w zaroślach. Zatrzymał się, jednak cisza nastała… Ruszył dalej, krok po kroku, w stronę zarośniętych drzew. Nagle zauważył, że pod drzewem w zaroślach leży mała sarenka, a niedaleko niej przemknęły jakieś małe zwierzątka. Mężczyzna westchnął i cicho wyszeptał: „Wiosna wszystko budzi się do życia. I mnie też chce się żyć”.

Autor: Monika

Ciemność zgęstniała – 34

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i rozpraszając ciemność. Światła odsłaniały kolejne grupki wystraszonych ludzi w poszarpanych ubraniach – często ubłoconych – niczym ze scenerii filmu „Terminator”. Wszyscy znaleźli schronienie w wielkiej piwnicy – schronie. Kolejne światła pozwalały dojrzeć, jak wiele jest tych grupek przerażonych, samotnych ludzi. Schron ciągnął się niczym przepastny tunel. Wciąż błyskały w nim coraz to nowe światła. Wielość świateł zaczęła dodawać otuchy. Pojawiły się szmery i ruch. Grupki zaczęły nawiązywać kontakt ze sobą. Zaczęto nieśmiało organizować się w grupy pomocowe. Rozpoczęto od punktów medycznych. Sprawnie, cicho – niemalże bez słów. Stawało się coraz jaśniej – w oczach ludzi zaczęły pojawiać się błyski nadziei…

Najgorsze już minęło…

Autor: Ewa Majewska