Wiosenny las – 4

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i rozkoszował się leśnym otoczeniem. Był w pełni zrelaksowany. Pomyślał, że warto zrobić teraz medytację w ruchu. Ostatni tydzień był dla niego bardzo męczący. Zarówno w pracy, jak i w życiu codziennym. Ten leśny spacer był mu teraz bardzo potrzebny.

Autor: Jurek

Ciemność zgęstniała – 30

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i szansę na kolejną zmianę czasów. W pewnym momencie światło zasłonił niewyraźny, nieopisany cień. W tej chwili wszystkie nadzieje runęły w gruzach. Cień poruszał się i z każdą chwilą był coraz wyraźniejszy. Po dłuższym czasie z cienia wyłoniła się bardzo rozjaśniona postać. Okazało się, że tą postacią był człowiek, który chciał nieść szczęście. W jednej sekundzie, po spojrzeniu tego człowieka, cały świat się rozjaśnił. Wróciły wszystkie kolory i były jeszcze piękniejsze i wyraźniejsze, niż przed nadciągnięciem ciemności.

Autor: AW

Wiosenny las – 3

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i szukał kwiatów. W domu zostawił swoją dziewczynę, z którą się pokłócił i chciał dla niej zrobić bukiecik, żeby ją przeprosić. Ona bardzo lubi kwiaty i myślał, że to mu pomoże, żeby mu przebaczyła.

Autor: Jola

Wiosenny las – 2

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i delikatnie pogwizdywał. Ku zdziwieniu spacerowiczów, wokół niego gromadziło się coraz więcej zwierząt. Znały go. Był gajowym. Przyszedł też król zwierząt, który zrobił po zimie wiosenny przegląd. Jak zwierzęta się czują, jak wyglądają! W jakiej są formie. Na koniec przeglądu powiedział: „na prawą stronę przejdą zwierzęta mądre, a na lewą ładne”. Pośrodku została żaba. „Na co czekasz?” – spytał król. Żaba odpowiedziała: „przecież się nie rozerwę”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wiosenny las – 1

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i przypomniał mi się film „Nieznajomy znad jeziora”. Ciekawe, czy ten facet jest gejem i też idzie na podryw. Jednak nie wiem, kim jest i wolę być ostrożna. Nie lubię niespodzianek.

– Dzień dobry Pani – usłyszałam głęboki, ciepły głos.

Zaskoczona przystanęłam.

– Dzień dobry – odpowiedziałam.

– Proszę powiedzieć, dokąd zaprowadzi mnie ta dróżka? Nie znam tego lasu. Przejeżdżałem obok i jego widok zachęcił mnie do spaceru.

Patrzyłam, słuchałam i miotała mną niepewność – o co mu właściwie chodzi?

– Proszę Pana, to dobry wybór, las jest cudny i koi nerwy. Na końcu dróżki jest polana, a na niej stół z ławkami. Może Pan odpocząć. Życzę udanego spaceru i dobrego dnia.

Uśmiechnęłam się i udając pewną siebie, pospieszyłam do auta.

Autor: Ewa S

Ciemność zgęstniała – 29

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i wiarę w lepsze jutro. Rosło każdego dnia, każdej chwili, przynosząc coraz większą jasność, a co za tym idzie radość i miłość. Rosło powoli, lecz skutecznie, aż pewnego razu rozbłysło całą swą energią, zapoczątkowując nowy piękny, dobry świat, pełen miłości i wiary w ludzi oraz nowy lepszy, kolejny dzień.

Autor: Silwa

Ciemność zgęstniała – 28

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i radość oraz chęć poznania innego świata, lepszego jutra, życia ludzi z innej planety, ich cywilizacji, wynalazków, o których my, ludzie na Ziemi, nie mieliśmy zielonego pojęcia, bo nie wiedzieliśmy o istnieniu życia na innej planecie niż Ziemia.

Autor: Maria

Na dnie szuflady – 41

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Jednak nie wytrzymałam… Zajrzałam do listów. Ujrzałam imiona, nazwiska i adresy wypisane starannym pismem. Listy były adresowane do różnych osób, z różnych stron świata: Kalifornia, San Paulo, Michigan, Barcelona, Londyn…

Nagle zamrugałam, niemożliwe – tak – nie myliłam się – tam było też moje imię, nazwisko i adres – zgadza się!

Drżącą ręką wyciągnęłam list i rozdarłam kopertę. Z biciem serca i ogromną ciekawością, mieszaną z ekscytacją, rozłożyłam list i zaczęłam powoli czytać. Łzy płynęły mi po policzkach, a wzruszenie ogarnęło całe ciało – taki list każdy chciałby dostać, przynajmniej raz w życiu! A ja już go mam…

Autor: Ewa Majewska

Ciemność zgęstniała – 27

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i chęć poznania, co przyniesie jutro. Bo z każdą chwilą rosły nadzieje i obawy, czy podołają następnym przeszkodom. Spadający deszcz meteorytów zagroził przetrwaniu ludzkości…

Autor: Karolina

Na dnie szuflady – 40

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Taką samą fotografię gdzieś już widziałam. Tylko, gdzie to było…?

Aha – może w sekretariacie Towarzystwa Dobroczynnego Markiza de Ratan. Piętrzyły się tam na biurku stosy listów tak samo poprzewiązywanych taką samą wstążką. Muszę to sprawdzić. Kto i w jakim celu je stamtąd zabrał i ukrył tu, w tej nieużywanej, zapomnianej szufladzie? A może to czekało tu specjalnie na mnie? Co robić? Otworzyć, czy zostawić je tu, tak ja są…

Poczułam się, jakby od tej decyzji zależeć miały co najmniej losy świata. A to była tylko mała paczuszka listów przewiązana różową wstążką. Nie wiem nawet, czy były do kogokolwiek adresowane.

Autor: Ewa Majewska