Była sobie łąka – 47

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Zasłonki też jeszcze do niedawna powiewały, ale podarły się po ostatniej nawałnicy, kiedy to Michał zapomniał zamknąć dobrze okno.

I nie wiszą. Powiewa tylko biała firanka, ale w niczym to nikomu nie przeszkadza, nawet firance.

Autor: Ewa Majewska

Czerwcowa noc – 28

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na wojnę do Somalii, by raz na zawsze rozprawić się z tamtejszymi szwadronami śmierci. Uzbrojeni byli w kolorowe stroje, gąbkowe, czerwone nosy, tęczowe peruki i farbki do malowania twarzy.

Była to grupa do zadań specjalnych. Komando Klauni, przy których nawet żołnierze GROM-u wyglądali jak grzeczne dzieci.

Zadaniem klaunów było rozbrojenie przeciwników śmiechem i tak też się stało. Somalijczycy już na sam ich widok zaczęli siusiać w majtki ze śmiechu.

Jak widać klauni nadają się do wielu rzeczy.

Autor: Bubulubu

Czerwcowa noc – 27

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na świeże powietrze. Można tam było zobaczyć pewnego człowieka, który wszędzie się śpieszył. Śpieszył się tak bardzo, że nigdzie nie mógł zdążyć.

W głowie narastał zamęt. Zupełnie nie wiedział, co ma z tym fantem zrobić. Wszędzie jest go pełno, a jednocześnie nigdzie go nie ma. Sytuacja jest dość paradoksalna.

Postanowił – trochę tak jak Budda – usiąść pod drzewem i poczekać, aż rozwiązania same przyjdą. Po pewnym czasie rzeczywiście przyszły.

Od tamtej pory zachowywał się inaczej. Trochę jak inny człowiek, choć cały czas przecież był taki sam.

Autor: Bubulubu

Była sobie łąka – 46

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

Słońce było już wysoko. I było bardzo ciepło.

Jak co dzień o tej porze roku, dzieci wróciły ze szkoły do domu. Z daleka usłyszały szczekanie swego ukochanego psa i poczuły zapach obiadu.

Pies wybiegł im na spotkanie, a że był bardzo towarzyski, wiadomo było, że bez chwili zabawy nie wpuściłby dzieci do środka. Czwórka dzieci więc rozdzieliła się i troje z nich wślizgnęło się biegiem do domu. Najmłodsze dziecko wybrało się z psem nad strumień. Pies był bardzo szczęśliwy, gdyż napił się chłodnej, bardzo dobrej wody.

W tym czasie reszta rodzeństwa wraz z rodzicami czekała z obiadem. Gdy dziecko wróciło ze spaceru, pozostało już tylko umyć ręce i siąść do stołu.

Autor: Adam

Czerwcowa noc – 26

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na Sobótkową zabawę.

Już ziewałam oglądając to nagranie. Widziałam je setki razy i jeszcze długo będę oglądać. Było dołączone do „Kroniki”, puszczanej przed wyświetleniem filmu.

„Może niedługo wymyślą mowy temat” – pomyślałam tęsknie, uruchamiając kinowy projektor – „już wakacje, pewnie zjawią się kolejne doniesienia o Lessie z Loch Ness”…

Autor: Ewa Damentka

Była sobie łąka – 45

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, a za nią stał staruszek, opierający się łokciami o parapet. Staruszek wyciągnął fajkę i napełnił ją tytoniem, uśmiechając się do siebie i do widoku za oknem. Musiał o czymś rozmyślać, bo co chwila kiwał głową, jakby przekomarzając się ze sobą. I tak ta chwila trwała i sączyła się powoli, fajka pykała, a z kuchni dobiegał zapach obiadu.

Autor: Ewa Majewska

Czerwcowa noc – 25

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na wyprawę w góry, by z lepszej perspektywy obserwować pokazy lotnicze. Górom jednak zrobiło się głupio, że są takie wysokie i samolotom przeszkadza to w lataniu. Postanowiły więc na czas pokazów poobniżać swoje szczyty, by żaden z samolotów się nie rozbił.

To bardzo miło z ich strony, że tak się zachowały.

Autor: Bubulubu

Czerwcowa noc – 24

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad rzekę, aby świętować świętojańską noc. Brzeg rzeki zapełniał się ludźmi, coraz bardziej i bardziej. Rzeka płynęła przez mazowiecką nizinę. Wiła się wśród łąk, odpoczywających po pierwszym pokosie traw. Ludzie przybywali nad rzekę całymi rodzinami z wiosek leżących wzdłuż rzeki. Rozkoszowali się zapachem siana, złożonego w kopach i zapachem wodnych lilii oraz śpiewem ptaków, gnieżdżących się wśród drzew i krzewów. W ciszy i spokoju spuszczali na wodę kolejne wianki. A wraz z nimi wysyłali w świat swą miłość i życzliwość. Gdy zapadł zmrok i ptaki ucichły, zaczęli śpiewać ludzie. Po wodzie niósł się ich śpiew. Echem odbijał się po przeciwległym brzegu rzeki i wracał spotęgowany śpiewem ludzi z wiosek, leżących do drugiej stronie. Wrażenie było niesamowite. Śpiew rozchodził się po okolicy, coraz dalej i dalej. I to mnóstwo światełek płynących po wodzie. Jak w bajce. W ludziach rosła miłość, życzliwość i radość… I było jej coraz więcej na świecie…

Autor: Danuta Majorkiewicz

Była sobie łąka – 44

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

– Jaka świeża soczysta trawa – pyszna trawa! – pomyślał sobie młody cielaczek. I czym prędzej pogalopował radośnie w jej kierunku. Język sprawnie i szybko zgarniał kolejne smakowite kąski, a ogon odpędzał uprzykrzające się muchy.

Cielaczek brykał wśród tych łąk i brykał, aż wpadł na pomysł, żeby wytarzać się w błotku przy małym stawie nieopodal.

– Uahahahara! – wydawał z siebie dźwięki rozkoszy. Niech żyje soczysta łąka – Bryeech!

Autor: Ewa Majewska

Czerwcowa noc – 23

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na nadrzeczny deptak, by tego wieczoru mieć po prostu kontakt z przyrodą.

Dzieci ze zdziwieniem patrzyły na światełka płynące rzeką, było to coś nowego i zaskakującego.

Wieczór obfitował w dodatkowe atrakcje. Na dużym parkingu, przy rzece, można było podziwiać stare odrestaurowane samochody i motocykle.

Dalej, w kierunku centrum, usytuowano galerię starych fotografii miasta. Jeszcze dalej można było kupić wyroby rękodzieła ludowego i miód. Aleję zakupów kończyło stanowisko zielarskie.

Na parkingu kręciło się wiele osób, które przyjechały samochodami. Również było wielu cyklistów.

Autor: Adam