Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki…
Mężczyzna patrzył w dal, a wirujący świat nie chciał się zatrzymać. Ostry zapach trawy przyprawiał go o jeszcze większy wir. Musiał na moment zamknąć oczy. Powoli dochodził do siebie. Słyszał śpiewające ptaki i cykające świerszcze.
– Piękny ten świat – wymamrotał, bo mówienie szło mu opornie.
Dopił ostatni łyk wódki i rozbił butelkę o drzewo. Po czym, zataczając się, poszedł przez łąki do domu.
Autor: Andrzej