Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki.
Miło wtedy położyć się na trawie i oglądać chmury płynące na niebie. Niektóre mają fantastyczne kształty – przypominają zamki, słonie, zające, ślimaki i inne zwierzęta. Lubię też chmury, które przypominają ludzkie twarze lub postacie.
A najbardziej lubię patrzeć, jak przepływają swobodnie po niebie, zmieniając kształty. Wydaje mi się wtedy, że czas zwalnia i wszędzie rozlewa się balsamiczny spokój.
Autor: Ewa Damentka