Nitki babiego lata – 4

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. Na pobliskich polach, w okropnym skwarze i w pocie czoła pracowali rolnicy. Ostatnie dni żniw zawsze wyciskają z nich ostatnie soki.

Autor: B

Przy pięknej starej toaletce – 29

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że tańczyła z pięknym młodzieńcem. Wirowali w tańcu z gracją i wdziękiem. Była tak oczarowana tańcem, że zupełnie zapomniała o obecności innych ludzi na sali balowej. A było ich bardzo dużo. Liczył się taniec, rytm, wspólne zgranie się. Wraz z partnerem odgadywali swoje zamiary i poddawali się muzyce. Nie przeszkadzało jej nawet to, że partner delikatnie lecz zdecydowanie prowadził. „A ja już myślałam, że jestem wojującą feministką” – pomyślała dziewczyna.

Ręka czesząca włosy zatrzymała się, grzebień również znieruchomiał. Dziewczyna zamyśliła się głęboko. W jej głowie pojawiła się nowa myśl – „Może zapiszę się na kurs tańca?”. Po chwili znowu zaczęła rozczesywać swoje piękne włosy.

Autor: Ewa Damentka

Nitki babiego lata – 3

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. Stada ptaków wzbiły się w powietrze, zaniepokojone przebiegającymi obok nich sarenkami. To był jedne z najpiękniejszych dni lata.

Autor: AW

Nitki babiego lata – 2

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. W oddali jechał pociąg jak pędząca dokądś metalowa gąsienica. Był tak daleko, że nie było go słychać. Obok widać było rzędy utkanych ze stali słupów energetycznych. Natura nastrajała błogo. Tu był jednak intruzem, nie czuł się u siebie, może to był ten powód, że tak się czuł, jak intruz. Bez koca bał się położyć w kuszącej go swoją soczystością i zapachem trawie. Wiedział, że coś go potnie i będzie potem swędziało. Rozejrzał się i przysiadł na zwalonym konarze drzewa i patrzył z przyjemnością na ten świat inny niż jego codzienny. Tam też była roślinność i starała się żyć wśród bruku, wychodziła ze szczelin asfaltu, czasem udało się jej rozsadzić wroga siłą korzeni. A sama zieleń, ta zaplanowana, zaakceptowana, była przycięta, przyschnięta, rozdzielona alejkami. Jedynie, na nasypach wiaduktów, obok mostów, na poboczach, tam rosły dzikie kwiaty i też nie swoim życiem. Jedynie do czasu, nim zostaną ścięte za pieniądze podatników. Zostaną ścięte na pewno byle jak, wg zaplanowanego zakresu i ograniczonego obszaru robót. Pojedyncze kwiaty przetrwają, te przy słupkach, te po drugiej stronie i rozsieją nasiona, i za rok znowu będą tam kwitły maki i chabry, i urośnie wysoko trawa.

Autor: Janusz Nitkiewicz

Nitki babiego lata – 1

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki, gdzie cudnie kumkały żabki.

Ania wyszła właśnie z pobliskiego lasku, w którym zbierała grzyby. Koszyk pełen był prawdziwków i podgrzybków, bo zbierała tylko grzyby, które znała dobrze.

Usiadła na wysokim brzegu sennie płynącej rzeki. W lustrze wody pięknie odbijały się promienie zachodzącego słońca.

Odkąd Kuba wyjechał za granicę „podobno zarabiać”, sama przyjeżdżała do letniego domku. Tak niedawno pieczołowicie, długo go budowali i urządzali. Była to odskocznia od codziennego życia w wielkim mieście dla niej i jej ukochanego.

Ania jest jeszcze młodą – trzydziestoletnią kobietą. Dla niej bez Kuby życie straciło sens.

Zapatrzona w leniwie płynący nurt rzeki zastanawiała się, co teraz będzie?

A jeśli on nie wróci? Coraz rzadziej dzwoni…

Co dalej?

Autor: Joanna

Przy pięknej starej toaletce – 28

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że wybrała się na wycieczkę w góry, w miejsce, o którym mówiono „Pawie Oko”. Ażeby tę dolinkę zobaczyć, trzeba było się najpierw bardzo wysoko wdrapać, potem przejść oznakowaną ścieżką i potem za dwoma skałami, które wydawały się zagradzać drogę, otwierało się przejście do dolinki ze stawem. Dziewczyna bardzo chciała tam spotkać kogoś, kogo bardzo lubiła i właściwie słyszała, jak ten ktoś wymawia jej imię, jak woła ją „Krysiu”. I rzeczywiście ktoś ją wołał, ale nie była to osoba, na którą czekała, tylko jej siostra, która wołała ją: „Krysiu wstawaj, bo spóźnimy się obie”.

Autor: Borówka

Przy pięknej starej toaletce – 27

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jest operatorem dźwigu. W swojej pracy oglądała świat z góry. Stamtąd wszystko wygląda inaczej. Rozległy kompleks wieżowców sprawia wrażenie przynależności do obszaru miasta.

Będąc na dole człowiek czuje się bardziej lokalnie.

Autor: Adam

Czerwcowa noc – 34

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad rzekę.

Splecione ręce zakochanych… Splecione przed chwilą wianki z polnych kwiatów ozdabiały głowy roześmianych dziewcząt. Wzrok jednej z nich zatrzymał się na małym wianku, uwięzionym w konarze drzewa, tuż przy brzegu. Coś w nim przyciągało jej uwagę. Podeszła bliżej, czyżby w wianku był zwój papieru? Tak – tam był pożółkły zwój, przewiązany wstążką. Uchyliła rąbek – data 1899…

Wypieki pojawiły się na jej policzkach, a podekscytowanie i ciekawość zastąpiły wcześniejszy śmiech. Ktoś robi sobie żarty? Kto? Nic nie przychodziło jej do głowy.

A może takie rzeczy zwyczajnie zdarzają się w tę niezwykłą i jedyną noc w roku?

Autor: Ewa Majewska

Przy pięknej starej toaletce – 26

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że karmiła swoje nowo narodzone dziecko. Dzidziuś był śliczny, rozkoszny i pachnący. Ona cierpliwa i zapatrzona w niego. Przytulała dziecko i pragnęła, by było zdrowe. Przepełniała ją radość, a ufność w oczach dziecka dodawała jej sił. W głowie miała pełno pomysłów, jak pokierować swoim życiem i opieką nad maleństwem.

Dziewczyna westchnęła i pomyślała z żalem, że sen trwał tak krótko. Nie zauważyła nawet, czy dziecko, które trzymała w ramionach, było chłopcem czy dziewczynką. Nie widziała też ojca dziecka, choć czuła jego obecność.

Zaraz jednak uśmiechnęła się znowu, bo pomyślała sobie, że wieczorem zacznie się kolejna noc i może przyśni się jej ciąg dalszy…

Autor: Ewa Damentka

Przy pięknej starej toaletce – 25

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że tańczy na swym weselu i jest najszczęśliwszą osobą na świecie.

Autor: Bubulubu