Polną drogą – 21

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył małą jaszczurkę, która przecięła mu drogę i skryła się pod dużym kamieniem. Wzrok wędrowca podążył za nią i zastygł w bezruchu. Przez długą chwilę nie działo się nic. Tylko wiatr lekko kołysał koronami drzew. To NIC przeciągało się i przeciągało, aż wędrowiec ocknął się z zamyślenia, z którego wyrwał go olśniewający pomysł, domagający się natychmiastowego wcielenia w czyn. Jaszczurko – zawracam!

Autor: Ewa Majewska

Polną drogą – 20

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył idącego w jego stronę mężczyznę w sile wieku, ubranego w mundur leśnika.

Nie widział go tu nigdy wcześniej, mimo że w tej okolicy mieszkał od urodzenia.

Mężczyźni mijając się, uśmiechnęli się do siebie nieśmiało.

– Dzień dobry – powiedział leśniczy – a Pan gdzie tak się śpieszy?

Młodzieniec opowiedział mu swoją historię, że nie ma tu na wsi żadnych perspektyw na pracę i godne życie. Jest zmuszony iść do miasta, szukać pracy, a w domu zostali starzy, schorowani rodzice bez opieki.

Co on ma zrobić? Podjąłby każdą pracę, chociaż ma wykształcenie techniczne.

Mimo pięknej pogody, atmosfera zrobiła się bardzo smutna.

Panowie już mieli się rozejść, każdy w swoją stronę, kiedy leśnik spytał młodzieńca, czy nie podjąłby się pracy przy wycince lasu – tu, kilka kilometrów dalej.

Mówił, że jemu kiedyś pomogli ludzie, więc on teraz chce pomóc temu młodemu człowiekowi. Jak mówi przysłowie – „dobro powraca”. Trzeba wierzyć w ludzi.

Młodzieniec uśmiechnął się szczęśliwy, że będzie mógł opiekować się swoimi kochanymi rodzicami, a jednocześnie będą mieli za co żyć.

W tym momencie słońce wyszło zza chmury i polanę, na której stali, rozświetliły jasne promienie.

Autor: Joanna

Delikatna mgiełka – 39

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły siedziała stara kobieta, którą niezmiernie cieszyły takie poranki. Nie miała siły biegać, ale powstała, żeby równym, spokojnym krokiem ruszyć przed siebie. Chłodny wiatr owiewał jej twarz, dodawał siły. Była spokojna, pełna nadziei.

Kiedy tak wędrowała, spotkała grupę dzieci, bawiących się na piasku. Zobaczyła różne istoty, z ich wyraźnymi cechami, ale nie wiedziała, co do nich powiedzieć, a one patrzyły na nią zdziwione, w kompletnej ciszy.

Autor: Kolor

Polną drogą – 19

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył, że droga się rozwidla. Przystanął, żeby zdecydować, którędy ma pójść. Po długiej chwili rozmyślania zawrócił do domu. Uznał bowiem, że w następną podróż wybierze się dopiero wtedy, gdy będzie dokładnie wiedział, czego chce i gdy będzie umiał samodzielnie podejmować trudne decyzje.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 18

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył gnającego na motocyklu, niczym na czarnym rumaku, jeźdźca, który ujrzawszy wędrowca, z piskiem opon zahamował, po czym cofnął się i wrócił do niego.

– Podrzucić gdzieś? – zapytał.

– Nie wiem… – niepewnie wymamrotał zaskoczony szybkością akcji wędrowiec.

– Oj, wsiadaj chłopcze, bo nie wiem, kiedy będę tędy jechał następnym razem.

Ani się obejrzał, a już mknął z nieznajomym wprost przed siebie.

Autor: Ewa Majewska

Polną drogą – 17

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył miasto, rozciągające się w dolinie, przez którą przepływała rzeka. Postanowił zejść z góry i zatrzymać się tu na jakiś czas. Miasto było stare, ale bardzo piękne. Wąskie uliczki zbiegały się promieniście w rynku. W samym środku stał ratusz, ze starym zegarem. Jego mosiężne wskazówki pokazywały ludziom, która jest godzina. Zobaczył też duży budynek, w kierunku którego szły grupy młodych ludzi.

Był to uniwersytet i wtedy wędrowiec zrozumiał, że znalazł to, czego szukał. Postanowił się kształcić.

Autor: Krystyna

Polną drogą – 16

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył źródło krystalicznie czystej wody. Wyglądało jak fontanna. Na jej brzegu siedziała młoda dziewczyna. Było w niej coś dziwnego, eterycznego wręcz. Nie przypominała człowieka. Gdy go dostrzegła, uśmiechnęła się słodko.

– Co to za miejsce? – zapytał zaintrygowany wędrowiec.

– Fontanna wszelkiej wiedzy. Wystarczy jeden łyk i posiądziesz całą wiedzę, znaną ludzkości. Jednak strzeż się! Każda wiedza ma swą cenę. I dla każdego jest ona inna.

– Skąd o tym wiesz?

– Strzegę tego źródła od tysięcy lat. Jest moim domem.

– Kim właściwie jesteś?

– Wiedzą.

Autor: Ewelina

Była sobie łąka – 49

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały, biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, zza której wyglądała malutka dziewczynka. Była mała i nadal była dzieckiem, mimo że mieszkała w tym domu już od ponad dwustu lat. Miała czas, żeby dorosnąć. Krasnoludki żyją tysiące lat, więc jeszcze zdąży być poważna. Na razie bawi się i płata figle z innymi krasnoludkami. Sporo ich jest w okolicy.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 15

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył źródło. Było niewielkie, ledwo widoczne wśród traw. Wąski strumyczek płynął lekkim spadkiem w dół. Parę kilometrów dalej kilka podobnych strumieni łączyło się w niewielką rzeczkę. Fascynujące było oglądanie, jak przyroda „rośnie”. Nie każdy zaprząta sobie głowę tak prostymi i oczywistymi zdarzeniami. Gdy jednak zaczniemy to widzieć, obserwacja wydaje się naturalna i nieunikniona.

Autor: Adam

Polną drogą – 14

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył telefon, który leżał na samym środku ścieżki. Dziwne, że nikt jeszcze nie przechodził i go nie znalazł. A może przechodził i zostawił?

Podniósł zgubę – bateria jeszcze działała. „Do kogo by tu zadzwonić?” – wszedł do „Menu Kontakty” i zaczął alfabetycznie przeglądać spis. W tym momencie rozległ się dzwonek telefonu. Odebrał. W słuchawce rozległ się dźwięczny głos kobiety. Po dwóch godzinach siedział przy kawie z właścicielką owego dźwięcznego głosu, w kafejce „Na skraju lasu”. Żadnemu z nich nigdzie się nie śpieszyło.

Autor: Ewa Majewska