Różnobarwne drzewa – 22

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy za moimi uszami rozległ się pisk opon.

– Nie widzisz, jakie światło? – młody człowiek w czarnej skórze, który, unikając wypadku, gwałtownie zahamował, teraz patrzył z wyraźną złością na nieuważnego pieszego.

Cóż – kolory jesieni mogą czasami rozpraszać – uważajcie na światła…

Autor: Ewa Majewska

Ciemność zgęstniała – 38

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i troskę o innych.

Ciemność rozpuszczała się, ponieważ w oddali pojawił się wesoły pan sprzątacz, który był wyposażony w super-zaczarowaną miotłę, która wymiatała wszystko, co było czarne i nieprzyjemne. Machnął nią raz, drugi, trzeci… i widział dobre efekty. Później piąty i szósty, a następnie piętnasty i enty z kolei.

No i było pozamiatane i pozostawione w najlepszej czystości.

Wszyscy się cieszyli i byli panu sprzątaczowi bardzo wdzięczni.

Zawsze odpowiadał – „Jiii tam. Ja tu tylko sprzątam”.

Autor: Bubulubu

Różnobarwne drzewa – 21

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy wirtualna rzeczywistość otoczyła cały świat. Okazało się jednak, że był to świat jednego człowieka. A wirtual był bardzo zanieczyszczony. Wysypisko śmieci, śmieciarki, brud, smród i ubóstwo, a wszędzie latały muchy.

„W takim świecie nie da się żyć” – pomyślał człowiek, do którego należał ten świat – „Przecież powinno być inaczej”. Zdał sobie sprawę, że jest to fałszywy świat. A on sam stał się ofiarą złośliwego ataku hakerskiego. Zakasał rękawy, wziął się do roboty i zaczął pracować nad naprawą skutków tego ataku i nad wykształceniem lepszych zabezpieczeń. Rozpoczął od wykrycia źródła i zdał sobie sprawę, że tkwiło ono w nim samym, kreując fałszywą i krzywdzącą Wirtualandię.

Zdał sobie sprawę, że realny świat jest ciekawszy, ponieważ jest w nim o wiele więcej radości i ciekawych zdarzeń.

Nastąpiło wielkie czyszczenie, które trwa nadal, ponieważ sam zainteresowany chce, żeby było zrobione porządnie.

A gdy już się ono zakończy, to równocześnie rozpocznie się prawdziwe życie.

Autor: Bubulubu

Różnobarwne drzewa – 20

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy zaczęłam postrzegać siebie jako różnobarwną istotę.

Tak jak puściłam szarości, brązy, potem pokochałam granat i zieleń, tak teraz cała jestem zawinięta w czerwień, omotana kokonem pomarańczowym i żółtym.

Marzę o bieli w jej różnych odcieniach. Teraz stała się moim fundamentem.

Autor: Kolor

Polną drogą – 36

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć. W pewnej chwili zobaczył… radość. Biegała po łące, wąchała kwiaty, przeglądała się w strumyku, machała ptakom na nieboskłonie.

Zaglądała cichutko do ptasich gniazd, patrząc na śpiące pisklęta. Oczarowana spoglądała na chmury grzejąc twarz w promieniach słońca. Czasem zmęczona przysiadała w trawie na chwilę. W tym momencie wędrowiec zrozumiał, że to czego mu stale brakowało, to była zwykła ludzka radość. „A skoro” – pomyślał – „ona może być wszędzie, to zawrócę i postaram się, aby moje życie również było pełne radości”.

Autor: Kolor

Różnobarwne drzewa – 19

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy wyszedł sobie spod krzewów dzikiej róży PAN JEŻ. Szedł wolno i z dostojeństwem. Wszedł na drogę i dalej szedł. Widząc go – zatrzymał się autobus i nadjeżdżający z przeciwka pierwszy samochód. Kolejne nadjeżdżające samochody też. Zaczął tworzyć się korek. Kinowy plakat wyglądał zza szyb, nie rozumiejąc, dlaczego wszyscy stoją.

Jeż tymczasem przeszedł całą szerokość i zniknął w wysokiej trawie po drugiej stronie jezdni.

Autor: Ewa Majewska

Różnobarwne drzewa – 18

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy nadszedł pierwszy dzień września. Trzeba do szkoły. Podróże do antykwariatów i księgarni. Unosząca się w powietrzu atmosfera edukacji. Zatem nadeszło; gdzie się nie obejrzysz – szkoła i o szkole.

Uczeń Antek starał się temu przeciwstawić. Miał już wszystkie książki i rzeczy potrzebne do nauki. Nie było więc powodu, żeby w tym tkwić. Szkoła zabiera przecież codziennie sporo czasu.

Antek chodził do lasu, robił zdjęcia zwierzętom, a nawet słuchał muzyki za pomocą słuchawek, aby odłączyć się od tematu edukacji.

Antek był trochę wyjątkowy. Starał się nie ulegać ogólnie przyjętym klimatom. Podążał swoją drogą.

Autor: Adam

Przy pięknej starej toaletce – 38

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że ktoś obciął nierówno jej piękne włosy.

Zerwała się przerażona. Pełna obaw podbiegła do lustra i z ulgą stwierdziła, że to tylko sen.

Piękne loki okalały jej twarz. Rogowy grzebień jak zwykle leżał w szufladzie, czekając, aż dziewczyna sięgnie poń i rozpocznie codzienny, poranny rytuał.

Najpierw sczesała włosy na jeden bok, potem na drugi, a pochyliwszy głowę, pozwoliła włosom spłynąć na twarz. Uśmiechając się stale do swego odbicia, wzięła głęboki oddech i zaczęła palcami rąk odgarniać włosy na plecy. Wreszcie, pewna ich blasku, skręciła włosy w luźny węzeł na karku.

Schowała do szuflady jasny, rogowy grzebień i czując pulsującą pod włosami skórę, ruszyła lekkim truchtem po codzienną porcję ruchu.

Autor: Kolor

Różnobarwne drzewa – 17

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy, spacerując po parku, ujrzałam dziadków z wnukami. Był piękny, słoneczny dzień. Liście drzew mieniły się kolorami. Suche spadały na ziemię, kręcąc się w tanecznym kręgu.

Widać było, że dziadkowie przypomnieli sobie młode lata. Bawili się z wnukami, szurając nogami wśród suchych, szeleszczących liści. Radości nie było końca.

Po wspaniałej zabawie, szczęśliwi, usiedli na ławce. Ich twarze rozświetlały promienie słońca. Siedzieli przytuleni do siebie, z zamkniętymi oczami, a dziadek opowiadał wnukom, jak wiele, wiele lat temu spotkał piękną, mądrą dziewczynę. Zakochał się w niej, a ona w nim. I mimo upływu lat ich miłość trwa.

– Dziadku, dziadku! To ty z babcią! – krzyknęli uradowani wnukowie.

Po czym wszyscy wstali z ławki i poszli do domu na obiad.

dla Bożenki napisała Danuta Majorkiewicz

Różnobarwne drzewa – 16

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy pewien altruista zrozumiał, że może pomóc innym ludziom tylko wtedy, jeśli najpierw pokocha sam siebie. Zaczął się tego uczyć. Początkowo szło mu opornie, ale wreszcie pokochał siebie piękną, zdrową miłością.

Wtedy cały świat otworzył się przed nim, a altruista zrozumiał, że on też już jest gotowy. Jeśli zajdzie taka potrzeba, dowie się o tym i zacznie pomagać światu, ludziom i sobie samemu.

A na razie, kochając siebie, uczy się brać od innych i zaczyna rozumieć, że zarówno świat, jak i inni ludzie, chcą mu pomóc i otaczają go swoją opieką.

Autor: Jagoda