Kiedyś dawno dawno temu – 42

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu, bo – tak jak i inni ludzie – cieszył się na urodziny tego maleństwa.

Chłopczyk dorósł, stał się mężczyzną i wypełnił swoje przeznaczenie. Zbawił świat.

A my wciąż o tym pamiętamy i z radością spotykamy się, żeby świętować jego narodziny i wielką obietnicę, która została dana ludziom.

Autor: Ewa Damentka

Kiedyś dawno dawno temu – 41

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Wielu kojarzy to wydarzenie z Bożym Narodzeniem, zwłaszcza w okolicy grudnia…

Ale ten rodzący się mały chłopczyk może być wszędzie i w każdym czasie…

Może pojawić się w bocianim gnieździe w dalekiej wiosce, dalekiego kontynentu, w rodzinie, która tyle czasu czekała z nadzieją, że wreszcie się urodzi… i będzie zdrów i będzie takim podarunkiem od Boga – zapisaną lub niezapisaną biała kartą – w zależności od światopoglądu najbliższych mu osób… Wycisną oni na nim swoje piętno – ofiarują podarunki ze swojego życia. Będą się starali tak, jak potrafią, ale i tak nie będzie idealnie. Bo ideałów nie ma – po prostu… Jest to bezcenny dar – życie…

Autor: Ewa Majewska

Gromadka dzieci – 28

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o rybach, które mieszkały niegdyś w akwarium dziadka.

W dużym akwarium pływało tylko kilka pięknych, dużych ryb. Były one przyniesione przez dziadka, jako małe osobniki, bezpośrednio z okolic ich naturalnego przebywania. Dziadek był podróżnikiem. Do tego rozumiał przekaz ryb, które, już będąc w akwarium, opowiadały w dzień Wigilijny historię swoich dawnych okolic.

Autor: Adam

Gromadka dzieci – 27

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o Świętach Bożego Narodzenia. Mówiła o tym, że jest to szczególny czas, kiedy godzą się ze sobą nawet najbardziej skłócone osoby. Opowiadała, jak ludzie obdarowują się życzliwością i prezentami, bo chcą mieć udział w tym szczególnym wydarzeniu – w miłości i nadziei, jakie przynosi ze sobą Narodzenie Bożego Syna…

Dzieci słuchały zamyślone, po czym zapytały babcię, czy one mogłyby w te Święta także dzielić się miłością i nadzieją? I jak mogłyby to zrobić?

Babcia poprosiła, żeby same sobie odpowiedziały na te pytania.

Dzieci wymyśliły, że własnoręcznie zrobią prezenty dla rodziców.

I wykonały je, z lekką pomocą babci…

Autor: Jagódka

Kiedyś dawno dawno temu – 40

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Od tej chwili ich świat koncentrował się na tej maleńkiej, bezbronnej istocie.

Ciekawe, jak potoczą się ścieżki jego życia – czym będzie dla niego stawał się świat w kolejnych latach. Co stanie się z jego prawdą? Tego nikt nie wie.

Póki co postanowili, że w domu nie będzie telewizora, będą puszczali najpiękniejszą muzykę, czytali najpiękniejsze bajki i postanowili być… Być z nim, dla niego. Postanowili dawać akceptację, czas i uwagę. Takie tam zwykłe, ludzkie rzeczy…

Autor: Ewa Majewska

Gromadka dzieci – 26

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o wronie, która wiele lat mieszkała w gnieździe nieopodal domu. Każdej wiosny, wspólnie ze swoim ptasim mężem, wili i naprawiali stare gniazdo. Zwykle na początku lata wylatywało z niego jedno pisklę, pieczołowicie chronione przez całą ptasią rodzinę. Różne ciotki i wujowie służyli pomocą w parku, w którym rodziło się pisklę. Odganiali agresywne sroki. Dawali znać, kiedy gdzieś pojawiło się jedzenie, a kiedy opierzone pisklę pierwszy raz opuszczało gniazdo. Czuwali też rodzice, karmiąc je różnościami, spokojni o to, że każdy kot, pies czy inny duży ptak zostanie przegoniony przez resztę rodziny.

Bo ptaki, tak jak i ludzie, chętnie długo opiekują się potomstwem.

Autorka: Magda z Dachu

Gromadka dzieci – 25

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o pięknych, leśnych duszkach, które opiekowały się wszystkimi roślinami, rosnącymi w lesie. Te duszki nazywały się skrzatami i mieszkały w czarodziejskich kręgach, utworzonych przez grzyby. Skrzaty mieszkające wśród borowików miały białe spodenki, brązowe kubraczki i gęste czupryny brązowych włosów. Nazywano ich Borowiczkami. Niedaleko Borowiczków mieszkała rodzina wesołych Muchomorków, ubranych w czerwone kubraczki i białe czapeczki. Niedługo miały rozegrać ze sobą mecz w piłkę żołędziową, na słonecznej polanie między drzewami, i były tym bardzo podekscytowane.

Autorka: Ela S

Kiedyś dawno dawno temu – 39

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Chłopiec był ich pierwszym dzieckiem i… jedynym, jakie planowali. Byli dumni i szczęśliwi, że się zjawił na świecie. Otaczało ich światło i dobre wróżki. Niestety, zjawiła się też zła wróżka, której rodzice nie zauważyli, bo przyjęła postać małego obłoczku. Zawisła pod sufitem i wypuściła dwie drzazgi. Jedna z nich spłynęła do serca, a druga do mózgu dzidziusia. Dobre wróżki musiały się z tym pogodzić, bo właśnie takie było wskazanie Koła Fortuny, zakręconego dla tego chłopca. Kolejne dziecko jego rodziców miało dostać w prezencie promyki światła, bo to wyprosiły wróżki u swoich zwierzchników. Dzięki temu drzazgi w sercu i mózgu chłopczyka rozpuściłyby się z czasem.

Tylko… wróżki nie wiedziały, że rodzice chłopca w ogóle nie planowali drugiego dziecka, bo uznali, że jedno im wystarczy. Chcieli dać mu jak najlepsze warunki rozwoju. Myśleli, że drugie dziecko by w tym przeszkadzało, że byłoby konkurencją… Zależało im, żeby chłopczyk wiedział i czuł, że jest bezwarunkowo kochany.

Dziecko rozwijało się dobrze. Rodzice bardzo się z tego cieszyli i bardzo go chwalili. Chłopczyk myślał, że tak ma być i że to mu się należy. Zatrute drzazgi sprawiały, że pochwały wbijały chłopca w pychę. Przekonany o własnej wyższości zaczął pogardzać rodzicami, babciami, dziadkami, ciotkami, wujkami, nauczycielami, sąsiadami, koleżankami i kolegami – po prostu wszystkimi ludźmi. Nikogo nie słuchał. Z nikim się nie liczył. Zadzierał nosa, był nieuprzejmy, wręcz opryskliwy… Również wydawało mu się, że wie, jak powinien wyglądać świat, że zna rozwiązania wszystkich problemów i że ludzie są głupi, bo go nie słuchają.

Tymczasem dobre wróżki nie próżnowały i wyprosiły zgodę od Losu, by dać chłopcu jeszcze jedną szansę. Dopuszczono je przed Koło Fortuny. Zakręciły nim i okazało się, że już można chłopcu pomóc.

Jednak, chłopiec w międzyczasie zdążył przeistoczyć się w mężczyznę i nie był zainteresowany uzyskaniem jakiejkolwiek pomocy. Uważał, że jest idealny i że jest jedynym mądrym człowiekiem na świecie…

Nie znał jednak siły miłości i światła, a te sprzyjały wróżkom. Dobre wróżki, gotowe do działania, czekały na odpowiednią chwilę… Długo czekały, ale nie traciły cierpliwości.

Niezależnie od tego, co działo się w jego życiu, mężczyzna stawał się coraz bardziej zatwardziały, okrutny i nieludzki. Wróżki jednak wierzyły, że to się zmieni, choć na chwilę. Przecież potrzebowały tylko chwili…

Kiedyś nadszedł czas, gdy Widmo Wojny stanęło u granic kraju, w którym mieszkał mężczyzna, a ten, tak jak wielu innych ludzi, zaczął się bać… o siebie… oraz o… swoją rodzinę i znajomych… Po raz pierwszy zaczął myśleć nie tylko o sobie, ale i o innych…

Kiedy ze strachu otworzył swoje serce i umysł, wróżki zaczęły ogrzewać je ciepłem miłości i światłością. Drzazgi rozpuściły się i spłynęły z dół, do samego środka Ziemi. Ciało mężczyzny po raz pierwszy stało się rozluźnione, zrelaksowane, wewnętrznie ogrzane…

Wtedy wróżki uśpiły mężczyznę i we śnie przedstawiły mu jego historię. Wyjaśniły, jak przebiegało jego dotychczasowe życie i jak by się ono potoczyło, gdyby miał młodszą siostrę. Pokazały działanie zatrutych drzazg w sercu i w mózgu – oraz konsekwencje z nimi związane – zarówno straty, jak i zyski, które z tego miał. Ukazały również możliwość życia bez tych drzazg oraz korzyści i niewygody takiego rozwiązania, gdyż musiałby się wówczas nauczyć na nowo żyć, współpracować, poznawać siebie i innych ludzi…

Wyjaśniły, że troszczyły się o niego i bolało je, że dotąd nie miał możliwości wyboru. Zatrute drzazgi mu to odebrały. Teraz wróżki pomogły mu odzyskać neutralny stan ducha i jasny umysł, bo chcą, żeby sam wybrał. Sam ma zdecydować, czego chce – powrotu do życia z odtworzonymi zatrutymi drzazgami, czy możliwości nowego życie – bez tych drzazg… On ma prawo wybrać, co chce, a one – dobre wróżki – każdy jego wybór uszanują. Gdy dokona wyboru, ich rola się skończy się i pofruną pomagać kolejnym osobom.

Gdy upewniły się, że mężczyzna zrozumiał ich przekaz, wróżki poprosiły, by starannie zastanowił się, czego chce i wybrał…

Mężczyzna, we śnie, zamknął oczy. Pomyślał chwilę. Potem rozważył różne warianty i… zdecydował.

Obudził się rześki i z jasnym umysłem. Otworzył oczy, uśmiechnął się i poczuł miłe ciepło w okolicy serca, gdy zobaczył odfruwające wróżki.

Autor: Babcia Jaga

Gromadka dzieci – 24

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o swoim dawnym pobycie w Australii i o bardzo niegrzecznych kangurach, które dokuczały sobie nawzajem.

Jedna kangurzyca miała w torbie córeczkę, którą bardzo kochała i cały czas interesowała się, czy jej czego nie brakuje. Pokazywała jej piękne kwiatki. Mała miała też tatę, który bardzo ją kochał, tak jak was kocha mama i tata…

Zrobiło się ciemno. Mama kangurzyca ułożyła się do snu, sprawdziła, czy córeczce jest wygodnie i czy nie jest głodna. I zasnęły obie smacznie.

A teraz wy napijcie się mleczka z miodem, ucałujcie mamę i tatę i biegiem lećcie do swoich łóżeczek. Życzę wam kolorowych snów.

Autorka: Danusia

Gromadka dzieci – 23

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o dziewczynce i chłopcu, którzy wybrali się w długą podróż. Dzieci były rodzeństwem, które pozostawiło swój dom rodzinny i postanowiło pojechać na koniec świata. Wędrowali już kilka godzin. Zaczęło się robić ciemno. Zmęczenie i głód dokuczały im coraz bardziej i bardziej.

W pewnej chwili dziewczynka zatrzymała się i zapłakała. A dlaczego?

Autorka: Gryzipiórek