Była sobie łąka – 4

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

W oknie ukazała się postać staruszki – jaki piękny jest świat – wyszeptała. Dziękuję Ci Panie Boże, że w mojej starości mogę podziwiać Twe dzieła i dziękować za wszystko, co mi dałeś…

W tym momencie na łące pojawił się jeleń, a za nim sarna z sarniątkiem.

– Popatrz wnusiu, tylko cichutko stój obok mnie, jaki piękny obrazek. Pomyśl, że to ty jesteś ze swoją rodziną. Taki dumny, opiekuńczy, piękny.

Chłopczyk uśmiechnął się i przytulił do dłoni Babci.

– Dziękuję Ci Babuniu, że jesteś taką kochaną, moją Babcią i pokazujesz mi cudną przyrodę.

Wtedy rozległo się wołanie – zapraszam na obiad.

Zwierzęta zerwały się nagle i ukryły w lesie, a Babcia i Wnuczek zadowoleni odeszli od okna.

Mama podawała zupę, a Tato opowiadał o tym, co wydarzyło się w pracy.

Firanka nadal powiewała, słońce głaskało łąkę, a ptaki swoim śpiewem wypełniały powietrze.

Autor: Ewa S