Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, na którą prysnęła krew. Straszliwy potwór zatopił zęby w martwym już człowieku. Rozszarpywane mięso i gruchotane kości walały się po całym domku. Była północ. Przestrzeń wypełniona była nieludzkim wyciem.
Wyłączyłem telewizor, muszę rano wstać do roboty.
Autor: Andrzej