Była sobie łąka – 46

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

Słońce było już wysoko. I było bardzo ciepło.

Jak co dzień o tej porze roku, dzieci wróciły ze szkoły do domu. Z daleka usłyszały szczekanie swego ukochanego psa i poczuły zapach obiadu.

Pies wybiegł im na spotkanie, a że był bardzo towarzyski, wiadomo było, że bez chwili zabawy nie wpuściłby dzieci do środka. Czwórka dzieci więc rozdzieliła się i troje z nich wślizgnęło się biegiem do domu. Najmłodsze dziecko wybrało się z psem nad strumień. Pies był bardzo szczęśliwy, gdyż napił się chłodnej, bardzo dobrej wody.

W tym czasie reszta rodzeństwa wraz z rodzicami czekała z obiadem. Gdy dziecko wróciło ze spaceru, pozostało już tylko umyć ręce i siąść do stołu.

Autor: Adam