Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, a na stole szklanka i maślanka. Też makowiec własnej roboty i jajka, prosto od kur.
W dalszej części kuchni piec chlebowy i płyta na drewno. Obok domu studnia z daszkiem, też czerwonym i dachówką, jak na dachu domu.
Atrybuty wsi i zdrowego, naturalnego jedzenia. Klimatu dopełniały odgłosy przyrody. Wieczorem było słychać żaby. Noc cicha, a poranek z rosą. Chciałbym to zmagazynować i zawieźć do dużego miasta, w którym mieszkam na co dzień.
Autor: Adam