Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…
Jednak nie wytrzymałam… Zajrzałam do listów. Ujrzałam imiona, nazwiska i adresy wypisane starannym pismem. Listy były adresowane do różnych osób, z różnych stron świata: Kalifornia, San Paulo, Michigan, Barcelona, Londyn…
Nagle zamrugałam, niemożliwe – tak – nie myliłam się – tam było też moje imię, nazwisko i adres – zgadza się!
Drżącą ręką wyciągnęłam list i rozdarłam kopertę. Z biciem serca i ogromną ciekawością, mieszaną z ekscytacją, rozłożyłam list i zaczęłam powoli czytać. Łzy płynęły mi po policzkach, a wzruszenie ogarnęło całe ciało – taki list każdy chciałby dostać, przynajmniej raz w życiu! A ja już go mam…
Autor: Ewa Majewska