Ciemność zgęstniała – 34

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i rozpraszając ciemność. Światła odsłaniały kolejne grupki wystraszonych ludzi w poszarpanych ubraniach – często ubłoconych – niczym ze scenerii filmu „Terminator”. Wszyscy znaleźli schronienie w wielkiej piwnicy – schronie. Kolejne światła pozwalały dojrzeć, jak wiele jest tych grupek przerażonych, samotnych ludzi. Schron ciągnął się niczym przepastny tunel. Wciąż błyskały w nim coraz to nowe światła. Wielość świateł zaczęła dodawać otuchy. Pojawiły się szmery i ruch. Grupki zaczęły nawiązywać kontakt ze sobą. Zaczęto nieśmiało organizować się w grupy pomocowe. Rozpoczęto od punktów medycznych. Sprawnie, cicho – niemalże bez słów. Stawało się coraz jaśniej – w oczach ludzi zaczęły pojawiać się błyski nadziei…

Najgorsze już minęło…

Autor: Ewa Majewska