Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i troskę o innych.
Ciemność rozpuszczała się, ponieważ w oddali pojawił się wesoły pan sprzątacz, który był wyposażony w super-zaczarowaną miotłę, która wymiatała wszystko, co było czarne i nieprzyjemne. Machnął nią raz, drugi, trzeci… i widział dobre efekty. Później piąty i szósty, a następnie piętnasty i enty z kolei.
No i było pozamiatane i pozostawione w najlepszej czystości.
Wszyscy się cieszyli i byli panu sprzątaczowi bardzo wdzięczni.
Zawsze odpowiadał – „Jiii tam. Ja tu tylko sprzątam”.
Autor: Bubulubu