Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad Wisłę oglądać „wianki” i słuchać koncertów, zorganizowanych z tej okazji. Ludzi mnóstwo, młodych i starszych, trzymających się za ręce, uśmiechniętych i wpatrzonych w siebie. Jakby mogło być inaczej? Z przodu rzeka i światełka na płynących wiankach, a z tyłu fontanny – podświetlane i skaczące w rytm muzyki. To wszystko na tle dachów i strzelających w górę domów na Starówce. Jak cudownie zmienia się i pięknieje nasze miasto. Pamiętam jeszcze ruiny na Starówce, ciemno, ponuro, ale my młodzi, zakochani w sobie i w naszym mieście też, w taką noc byliśmy nad Wisłą, królową naszych rzek. Pięknie wyrównany brzeg, przygotowany na przyjęcie barek i łodzi.
Jak nie cieszyć się życiem i pięknem przyrody, mimo upływu lat?…
Autor: Joanna