Czerwcowa noc – 27

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na świeże powietrze. Można tam było zobaczyć pewnego człowieka, który wszędzie się śpieszył. Śpieszył się tak bardzo, że nigdzie nie mógł zdążyć.

W głowie narastał zamęt. Zupełnie nie wiedział, co ma z tym fantem zrobić. Wszędzie jest go pełno, a jednocześnie nigdzie go nie ma. Sytuacja jest dość paradoksalna.

Postanowił – trochę tak jak Budda – usiąść pod drzewem i poczekać, aż rozwiązania same przyjdą. Po pewnym czasie rzeczywiście przyszły.

Od tamtej pory zachowywał się inaczej. Trochę jak inny człowiek, choć cały czas przecież był taki sam.

Autor: Bubulubu