Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki.
Całą grupą wędrowaliśmy już trzeci dzień. Cały czas było sucho i gorąco. Mieliśmy wodę do picia, ale o kąpieli można było tylko marzyć. Rzeczka dawała nadzieję, że będzie tej wody więcej…
W rzeczce jej nie było, ale w domku nad rzeczką, który okazał się być małym motelem, owszem już była.
Autor: Borówka