Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki.
Leśną drogą szedł spragniony wędrowiec. Był spragniony na własne życzenie. Nic nie pił przez długi czas, bo chciał skosztować bardzo czystej i zimnej wody z leśnej studni. Miał wszystko, aby wyciągnąć wodę, miał też butlę, by wziąć zapas wody ze sobą.
Pierwszy łyk był niesamowity. Wędrowiec nie był pewien, czy woda jest bardziej zimna, czy bardziej smaczna. Napełniona butelka od razu pokryła się rosą. Zawartość była krystalicznie czysta.
Autor: Adam