Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki…
Wolnym krokiem, ciężko oddychając szedł młody człowiek – miał 18 albo 19 lat – raczej nie więcej… Twarz zmęczonego starca, doświadczonego przez życie, malowała się na jego obliczu. W dali wciąż unosiły się dymy płonącego i dogorywającego miasta. Płynący z miasta swąd spalenizny mieszał się z wonią ziemi i zapachem kwiatów.
Autor: Ewa Majewska