Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki.
To spowodowało, że spacer równoległą do rzeczki drogą, był bardzo przyjemny.
W głowie pojawiała się jakby konieczność wykorzystania tego wszystkiego, by naładować się na zimę ciepłem, wonią przyrody i przyjazną atmosferą.
Droga wiodła ze wsi do miasteczka. Uczęszczana była przez osoby wybierające się na zakupy.
Malownicze miasteczko, dookoła otoczone lasem, posiadało wszelkie potrzebne sklepy. Ludzie – i miejscowi, i turyści chętnie z tego korzystali. Po zrobieniu zakupów z ulgą tą samą drogą wracali na wieś, by korzystać z uroków lata, nagrzanej ziemi i rzeczki.
Autor: Adam