Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.
W pewnej chwili zobaczył zająca pod krzakiem. Podszedł bliżej. Zając zamiast czmychnąć z miejsca – pozostał nieruchomy. Wpadł w sidła. Wędrowiec, po chwili szamotaniny, uwolnił poranionego biedaka, a ten popędził co sił w las.
– Czego ruszasz? – rozległ się złowrogi głos za jego plecami… – Czym teraz nakarmię rodzinę, co? Jesteś taki miłośnik zwierząt i dobroczyńca – przynieś nam coś do jedzenia! Kup, upoluj, rób co tylko chcesz, ale bez żarcia nie wracam do domu i ciebie nie puszczę!
– Nie ma co się tak denerwować, dobrze – coś da się zrobić…
W ciągu kilku zaledwie lat powstała hodowla dla tej rodziny i innych rodzin żyjących w tym lesie. Gmina dała wreszcie pozwolenie na uprawę zabronionych wcześniej roślin.
A to wszystko dzięki słuchaniu głosu serca…
Autor: Ewa Majewska