Polną drogą – 26

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył człowieka, otoczonego ciemną mgłą. Podszedł bliżej i spostrzegł, że mgła mieściła się w dużej, być może szklanej kuli. Mgła gęstniała, robiła się coraz ciemniejsza, prawie czarna. Niemal całkowicie zakryła człowieka, który był wewnątrz. Czerń mgły przerywały od czasu do czasu biało-niebieskie rozbłyski. Gdy rozległ się pierwszy grzmot, wędrowiec zrozumiał, że te rozbłyski są piorunami. Uświadomił sobie, że człowiek, którego obserwuje, znajduje się w środku burzy i nie może od niej uciec, gdyż otaczająca go kula była bardzo szczelna.

Wędrowiec przystanął i bardzo zdziwiony zaczął przyglądać się temu zjawisku, bo pogoda była prześliczna, spokojna, słoneczna. Przysiadł na przydrożnym kamieniu, żeby spokojnie obserwować.

Mgła zupełnie zakryła obserwowanego człowieka. Rozległ się wybuch. Tumany mgły uniosły się w powietrzu, a człowiek stał się bardzo wyraźny. Zarys kuli zniknął. Przestrzeń między wędrowcem a obserwowanym człowiekiem stała się czysta i przejrzysta. Wędrowiec ucieszył się, że kula z mgłą zniknęła. Jednak szybko się zorientował, że to było tylko złudne marzenie. Zauważył, że dookoła obserwowanego człowieka zaczęła wytwarzać się nowa, połyskująca, szklana kula, która szybko rosła. W miarę, jak jej ścianki wzmacniały się, kula stawała się coraz bardziej szczelna. Gdy kula całkowicie uformowała się, to w jej środku zaczęły pojawiać się pierwsze jasne pasemka mgły…

Wędrowiec jeszcze raz obejrzał znany sobie cykl. Widział, jak pasemka mgły ciemnieją i gęstnieją. Znowu obserwował pioruny, wybuch, oczyszczenie i ponowne odrodzenie się kuli.

Zamyślony, ledwo zauważył, że człowiek z mgłą odszedł i powędrował swoją drogą.

Wędrowiec zastanawiał się, co dla niego znaczy to spotkanie? Jaką lekcję ma z niego wziąć? Czy jemu samego zdarza się reagować tak, jak to robi mężczyzna z mgielną kulą?

Natłok myśli przygniótł go. Wędrowiec uznał więc, że będzie wracał do tych pytań, a na razie zapamięta jeden wniosek: że i on i inni ludzie mogą reagować nie na to, co ich otacza, tylko na własne mgły, które przysłaniają widok.

Autor: Brzozowa Bajdulka