Kiedyś dawno dawno temu – 38

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu.

Każda pora roku wita nowe życie szczególnym układem gwiazd. Często są to wspaniałe konstelacje, ale bywa i tak, że coś się w promieniach gwiazd zagmatwa. Wtedy nadzieja umiera, bo chore dziecko stawia nas w odwrotnej sytuacji. To my musimy zrobić wszystko, żeby to małe zagmatwane życie uczynić znośnym. Niezwykłe wyzwanie, niesamowity trud, ale i wielka nagroda. Można się poczuć stwórcą, kiedy chore, krzywe nóżki zaczynają się prostować, słabe serce bije coraz mocniej i równiej, a niewidzące maleństwo zaczyna końcami palców odczuwać kolory. Wtedy można zachłysnąć się miłością i sukcesem.

Autor: Magda z Dachu