Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy pewien kwadratowy ludzik z milusińską mordką wskoczył na parapet szpitalnego okna, aby pobawić się z przebywającymi tam dziećmi.
Okazało się, że były one bardzo mobilne – to znaczy nie musiały bez przerwy leżeć w łóżkach, podłączone do przeróżnej aparatury, tylko mogły swobodnie poruszać się po salach i korytarzach. Ułatwiło to sprawę, ponieważ dzięki temu ludzik miał większy wybór gier i zabaw.
Postanowił więc dwoma zgrabnymi susami wskoczyć do jednej z sal i pokazać się będącym tam dzieciom. Zabawa była wspaniała.
Niestety, jeden z rodziców obsikał go gaśnicą przeciwpożarową i już odechciało mu się bawić.
Autor: Bubulubu