Różnobarwne drzewa – 28

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy Człowiek zrozumiał, że jego szczęście, zdrowie i radość zależą od niego. Nie od innych ludzi, tylko od niego samego. Westchnął ze spokojną determinacją. Pstryknął palcami i w pokoju, tuż obok jego nóg pojawił się olbrzymi, ciężki kufer.

Człowiek spokojnie i metodycznie zaczął pakować do niego wszystkie swoje nieszczęścia, wspomnienia o tym, że były i projekcje, że znowu się pojawią. Kufer szybko się zapełnił. Zaraz potem urósł, wzmocnił się i poszerzył. Znowu zrobiło się w nim miejsce, więc Człowiek włożył do niego kolejne nieszczęścia, wspomnienia o nich i ich projekcje. Kiedy wydawało mu się, że już wszystkie nieszczęścia wsadził do kufra, Człowiek na wszelki wypadek rozejrzał się uważnie. Przeszukał całe mieszkanie i znalazł jeszcze jedno nieszczęście – które schowało się przed nim w kącie i kurczowo trzymało się ściany. Człowiek oderwał je od ściany i umieścił w kufrze. Włączył odkurzacz, żeby pozbierać resztki nieszczęść, ich wspomnień i projekcji. Zapełniony worek też włożył do kufra.

Ponieważ kufer znowu się powiększył, Człowiek powtórzył swoją akcję, tylko, że teraz wsadzał do kufra krzywdy, jakich doznawał i jakich się spodziewał w przyszłości.

Kufer ciągle rósł, więc potem przyszła pora na smutki i żale.

I tak, metodycznie, Człowiek przeszukiwał i sprzątał. Wsadzał do kufra wszystko, co przeszkadzało lub przeszkodziłoby mu w zdrowym, szczęśliwym i radosnym życiu.

Chwilkę zastanowił się, co zrobić z systemem przekonań, który utrzymywał jego dotychczasowe życie. Zobaczył go, jako grubą żelazną konstrukcję. Wyobraził sobie, że zasiewa w ogrodzie nowe przekonania, służące dobremu, zdrowemu życiu. Nowe przekonania szybko wypuściły zielone kiełki i rosły, zamieniając się we wspaniałe rośliny. Konstrukcję ze starymi przekonaniami ogrodził i wyobraził sobie, że jest to dziki, zardzewiały zakątek w jego starannie pielęgnowanym ogrodzie. Zadał sobie pytanie, co dalej zrobić z tym dzikim zakątkiem, ale okazało się, że nie musiał nic wymyślać. Zobaczył, że stare przekonania same zaczęły się rozdzielać. Część z nich przywarła do żelaznej konstrukcji i zaczęła schnąć, a pozostałe otrzepały się i przeszły do zielonego ogrodu. Niektóre zapuściły korzenie i zmieniły się w zdrowe, piękne rośliny, a inne w migoczący, kolorowy, świetlisty pyłek, który osadzał się na roślinach i wnikał w nie, dzięki czemu stawały się one mocniejsze i zdrowsze.

Człowiek, oglądając to widowisko, poczuł, że sam rośnie, że staje się wyższy, większy, jaśniejszy. Jasność zapanowała też w jego głowie. „Jasny umysł” – pomyślał – „nawet nie wiedziałem, że taki stan istnieje i że mogę go mieć.”

Zobaczył, że konstrukcja ze starymi, uschniętymi przekonaniami zaczęła rdzewieć i zawaliła się, rozpadając na kawałki. Człowiek zebrał je wszystkie i wsadził do kufra. Potem zatrzasnął wieko i zamknął kufer na klucz. Zdziwiony zobaczył, że klucz zaraz potem rozpłynął się w powietrzu, uniemożliwiając ponowne otwarcie kufra. „No i dobrze – pomyślał Człowiek – „i tak nie zamierzałem go otwierać. Dobrze, że już zawsze będzie zamknięty.”

Jednak okazało się, że rozpłynięcie się klucza było tylko początkiem… Widowisko trwało dalej, bo… zaczął zmieniać się sam kufer. Zmieniał kształt i strukturę, gdyż zaczął zamieniać się w monolityczny, wielki, żelazny głaz. Ziemia otworzyła się i głaz zniknął w jej wnętrzu. Człowiek zobaczył oczyma wyobraźni obraz, a raczej film, pokazujący, jak ten głaz dociera do samego środka Ziemi i spala się w jego cieple.

„OK” – znowu pomyślał Człowiek – „teraz pora na zdrowe, mądre i szczęśliwe życie”. Zaprosił do siebie Szczęście, Lekkość, Zaradność, Mądrość, Zdrowy Rozsądek, Pogodę Ducha i Zdrowy Dystans do samego siebie, do innych ludzi i do wydarzeń, jakie się w życiu zdarzają. Zamieszkały razem z nim. Wspólnie z nimi wprowadziły się do jego życia też Wiara, Nadzieja, Miłość, Siła, Radość i wiele innych, zaprzyjaźnionych z nimi, cech i stanów emocjonalnych. Nie wszystkich się spodziewał, ale każdą z nich zaakceptował i przyjął.

Z zadowoleniem przekonywał się później, że wszystkie one okazywały się i ważne, i przydatne.

Autor: Jagoda