Różnobarwne drzewa – 34

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy patrzyłam na smukłą, piękną lipę, oświetloną promieniami słońca, przebijającymi się przez chmury. Czułam radość…

Wnet lekki podmuch wiatru strącił mrowie lipowych liści, które wirując, spokojnie, lekko i powoli opadały na dół. W ich tańcu ujrzałam piękno, które zaczęło wbudowywać się we mnie. Owego piękna było we mnie coraz więcej i więcej, a wraz z nim przyszła lekkość.

Z sąsiedniego domku wyszli sąsiedzi. On wiceprezes naszego związku. Ludzie mieli do niego dużo żalu za podejmowane decyzje.

Zaczęłam z nim rozmawiać, bo w sercu poczułam potrzebę budowania życzliwości w kontakcie z owym panem.

Nie miałam ochoty na żal.

Autor: Danuta Majorkiewicz