Lekkie krople deszczu – 26

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było światła zbliżającego się samochodu. Ktoś dojechał nim przed bramę, zatrzymał się i nie gasząc silnika, otworzył klapę bagażnika. W tym czasie zaczął wydobywać się biały dym spod maski. Przybysz otworzył maskę i rozglądał się bezwiednie dookoła.

Nikt go nie widział – gospodarze siedzieli w salonie, którego okna zwrócone były na drugą stronę podwórka.

Przybysz nie podszedł jednak do bramy, nie zadzwonił, nie poprosił o pomoc… I nie wiadomo dlaczego…. Może się czegoś wstydził? Może nie lubił o nic prosić? A może znał kogoś z tego domu i zabrakło mu odwagi, aby zrobić krok dalej…

Czasami szkoda nie dowiedzieć się, co by było, gdyby jednak zrobić ten jeden krok więcej…

Autor: Ewa Majewska