Polną drogą – 33

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył tłum ludzi, smutnych i cierpiących. Ponieważ Wędrowiec miał dobre serce, zatrzymał się, żeby im pomóc. Pomagał z wielkim zaangażowaniem, więc nawet nie zauważyłby ubytku swojej energii, gdyby taki nastąpił. Jednak… go nie było! Jakimś cudem, pomagając innym ludziom, Wędrowiec sam zdrowiał i nabierał sił. Jeden z pierwszych ozdrowieńców – żwawy staruszek – zaczął mu pomagać i w mig uporali się z cierpieniami i kłopotami całego tłumu i każdej pojedynczej osoby.

Ozdrowieńcy z wdzięcznością zaczęli się żegnać i każdy poszedł w swoją stronę Został tylko żwawy staruszek, który wspierał Wędrowca w pomaganiu innym ludziom. Staruszek zwlekał z odejściem. Zaproponował Wędrowcowi, żeby przysiedli na przydrożnych kamieniach i porozmawiali. Podtrzymał Wędrowca, pod którym nagle ugięły się nogi i trzęsącego się doprowadził do najbliższego kamienia.

Wędrowiec siedział osłabiony, nie wiedząc, co się z nim dzieje.

Staruszek wyjaśnił mu, że jest Czarodziejem i scenę z tłumem cierpiących ludzi zaaranżował po to, by pomóc Wędrowcowi.

– Wiem, Wędrowcze, że masz dobre serce i jesteś życzliwy całemu światu… a raczej, że tak ci się wydaje – powiedział Czarodziej.

– Jak to? – oburzył się Wędrowiec – a jest inaczej?

– Tak, osłabłeś, ponieważ nie pomogłeś wszystkim.

– Kogo pominąłem?

– Pomyśl – odpowiedział Czarodziej.

– Nie pomogłem tym, którym ty pomagałeś – rzekł z namysłem Wędrowiec.

– Tych nie liczę, bo pomógłbyś im. Po prostu chciałeś im pomóc, ja to tylko przyśpieszyłem – odparł Czarodziej. Po czym dodał:

– Temu człowiekowi, o którym myślę, ja nie mogę pomóc, bo on tego nie chce. Co więcej – ty tego nie chcesz!

– Kto to jest?

– Ty sam!

Wędrowiec zamyślił się. Potem z niedowierzaniem zapytał:

– To ja też jestem ważny?

Czarodziej odpowiedział:

– Dla ciebie ty sam powinieneś być najważniejszy na świecie. Jak zadbasz o siebie, jak pomożesz sam sobie, to cały świat zyska, a twoja służba innym ludziom nabierze głębi. Stanie się pełna.

– Jak to zrobić?

– Pokochaj siebie.

– Jak?

– A jak kochasz ludzi? Przypomnij sobie, co czułeś, gdy zobaczyłeś te tłum potrzebujących?

Wędrowiec wyprostował się, rozjaśnił. Zaczął świecić wewnętrznym światłem. Wyglądał, jakby przepełniała go dobroć.

– Trzymaj to uczucie i teraz zobacz siebie samego.

Wędrowiec przygasł. Czarodziej westchnął i poprosił:

– Przypomnij sobie jeszcze raz co czułeś, gdy dziś zobaczyłeś cierpiących.

Wędrowiec znów wyprostował się i rozjaśnił, a Czarodziej powiedział:

– Utrzymuj obraz tych ludzi i gdzieś na skraju tłumu umieść swoją sylwetkę.

I tak długo siedzieli ćwicząc, ćwicząc i ćwicząc….

Na koniec Czarodziej, zadowolony z efektu powiedział, by Wędrowiec powtarzał to ćwiczenie codziennie. Wędrowiec obiecał. Czarodziej odszedł, a Wędrowiec zadziwiony pomyślał – „czyżby właśnie tego brakowało mi w życiu?”.

Autor: Złota Rybka

Polną drogą – 32

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył starą karczmę. Była rozległa, rozsiadła, jakby czekała na nowego właściciela. A więc objął ją w posiadanie, wraz z młodą żoną.

Nie było między nimi miłości. Ona tęskniła za utraconym ukochanym, a on czekał na dziedzica, choć los obdarował go tylko córkami.

Autor: Kolor

Polną drogą – 31

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył Zegar leżący na środku drogi. Żył jeszcze, a jego wskazówki poruszały się nieregularnie, w takt jego słabnącego oddechu. Był bardzo słabiutki i widać było, jak energia życiowa wycieka z niego. Jeszcze chwila, a będzie po nim.

Wędrowiec zauważył, że Zegar miał roztrzaskane szkiełko i kilka dziur w obudowie. Ponieważ był praktycznym człowiekiem, więc sięgnął po swój plecak, żeby z małej kieszonki wyjąć pojemnik z klejem. Zebrał roztrzaskane fragmenty, leżące na ścieżce i poboczu, dopasował do dziur w obudowie i przykleił. Zegar zaczął głęboko oddychać, a jego wskazówki rytmicznie stukały, przesuwając się po cyferblacie. Wędrowiec wyjął kawałki szkła i następnie oczyścił zegar z ziemi i drobinek szkła. Potem zaprowadził Zegar do najbliższego miasteczka, żeby zegarmistrz dorobił nowe szkiełko.

Później wędrowali już wspólnie, Wędrowiec i Zegar, po to by znaleźć to, czego szukał Wędrowiec…

Autor: Merlinek

Polną drogą – 30

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył starą archaiczną Wagę. Ona uświadomiła mu, że to czego szukał (a do tej pory nie wiedział nawet do końca, czego mu w życiu brakowało), to Równowaga.

Wcześniej szukał w życiu Miłości, Boga, potem Mądrości. Gdy znalazł jedno, zawsze brakowało mu w życiu czegoś jeszcze. Gdy znajdował Miłość, brakowało mu Pieniędzy. Gdy były już Pieniądze, gdzieś po drodze gubił się Bóg. A jeszcze przecież czasem przydałaby się Radość i jak zresztą samo słowo „radość” wskazuje: „rad” – „dość”, czyli „zaradność”. Wiedzy też nigdy dosyć, tak sądził wędrowiec.

Waga uświadomiła mu, że potrzebuje Równowagi – wszystkiego po trochu – zebranego zgodnie z odwiecznym porządkiem Wszechświata. Uśmiechnął się więc. Odkurzył stare, nieużywane od dawna narzędzia. Wziął je pod pachę i roześmiał się szczerze.

„Jak to dobrze, że wiem już, czego szukać” – powiedział sam do siebie i pomaszerował dalej.

Autor: Hania

Polną drogą – 29

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył w oddali małą chatkę. Zasłonięta była wysokimi lipami, lecz czerwony dach wybijał się z otoczenia. Pomyślał, że w tym domku trafi na jakiś znak, który wskazałby, gdzie ma dalej się udać. Jego przypuszczenia trochę się sprawdziły…

Zapukał. Po chwili usłyszał kroki i drzwi się otworzyły. Zdumiał się, zobaczywszy tę drobną, młodą osóbkę. Spodziewał się raczej jakiegoś starca z długą brodą. A tu, przed sobą, ujrzał kobietę. Zaprosiła go do środka, napoiła, nakarmiła. Zaproponowała mu, żeby został kilka dni, odpoczął i dopiero potem ruszył w dalszą drogę. Wędrowiec tak też zrobił. Lecz kiedy nadszedł dzień, w którym miał opuścić chatkę, zawahał się. Gdy pomyślał, że znów będzie tak samotnie wędrował, to mu odeszły siły. Zaproponował dziewczynie, by z nim wyruszyła w podróż jego życia, aby w końcu odnalazł to, czego szuka. Zgodziła się i szybko przygotowali się do podróży. Już po godzinie szli razem wśród łąk, pól i gór.

Młodzieniec dopiero po kliku dniach wspólnej wędrówki zrozumiał, że już odnalazł to, czego szukał.

Autor: Hortensja

Polną drogą – 28

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył piękną kobietę, która wyglądała bardzo bezradnie, gdy stała przy swoim ślicznym samochodzie. Okazało się, że złapała gumę, a nie umiała zmienić koła. Wędrowiec pomógł jej. Kobieta zaproponowała, że go podwiezie. Ponieważ nie wiedział, gdzie ma jechać, grzecznie odmówił. Obawiał się, że gdy wsiądzie do jej wozu, to może nie zauważyć tego, co ma odnaleźć.

Skupiony na swoich poszukiwaniach, nawet nie zauważył, że kobieta zasmuciła się, gdy odmówił i z wielkim ociąganiem wsiadła do swojego auta. Wolniutko ruszyła, przystając co chwila. W końcu odjechała, a wędrowiec dalej rozglądał się, szukając tego, czego potrzebuje.

Autor: Marysia

Polną drogą – 27

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył drogowskaz „Twoje marzenie – 5 km”. Poszedł tą drogą i dotarł do leśniczówki o nazwie „Twoje marzenie”. Okazało się, że leśniczy potrzebował współpracownika, więc wędrowiec został u niego. Pomyślał, że pomagając przy leśnych pracach, będzie miał czas, żeby zastanowić się nad swoimi marzeniami. A potem już tylko krok będzie dzielił go od znalezienia tego, na czym mu zależy.

Autor: Zyta

Polną drogą – 26

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył człowieka, otoczonego ciemną mgłą. Podszedł bliżej i spostrzegł, że mgła mieściła się w dużej, być może szklanej kuli. Mgła gęstniała, robiła się coraz ciemniejsza, prawie czarna. Niemal całkowicie zakryła człowieka, który był wewnątrz. Czerń mgły przerywały od czasu do czasu biało-niebieskie rozbłyski. Gdy rozległ się pierwszy grzmot, wędrowiec zrozumiał, że te rozbłyski są piorunami. Uświadomił sobie, że człowiek, którego obserwuje, znajduje się w środku burzy i nie może od niej uciec, gdyż otaczająca go kula była bardzo szczelna.

Wędrowiec przystanął i bardzo zdziwiony zaczął przyglądać się temu zjawisku, bo pogoda była prześliczna, spokojna, słoneczna. Przysiadł na przydrożnym kamieniu, żeby spokojnie obserwować.

Mgła zupełnie zakryła obserwowanego człowieka. Rozległ się wybuch. Tumany mgły uniosły się w powietrzu, a człowiek stał się bardzo wyraźny. Zarys kuli zniknął. Przestrzeń między wędrowcem a obserwowanym człowiekiem stała się czysta i przejrzysta. Wędrowiec ucieszył się, że kula z mgłą zniknęła. Jednak szybko się zorientował, że to było tylko złudne marzenie. Zauważył, że dookoła obserwowanego człowieka zaczęła wytwarzać się nowa, połyskująca, szklana kula, która szybko rosła. W miarę, jak jej ścianki wzmacniały się, kula stawała się coraz bardziej szczelna. Gdy kula całkowicie uformowała się, to w jej środku zaczęły pojawiać się pierwsze jasne pasemka mgły…

Wędrowiec jeszcze raz obejrzał znany sobie cykl. Widział, jak pasemka mgły ciemnieją i gęstnieją. Znowu obserwował pioruny, wybuch, oczyszczenie i ponowne odrodzenie się kuli.

Zamyślony, ledwo zauważył, że człowiek z mgłą odszedł i powędrował swoją drogą.

Wędrowiec zastanawiał się, co dla niego znaczy to spotkanie? Jaką lekcję ma z niego wziąć? Czy jemu samego zdarza się reagować tak, jak to robi mężczyzna z mgielną kulą?

Natłok myśli przygniótł go. Wędrowiec uznał więc, że będzie wracał do tych pytań, a na razie zapamięta jeden wniosek: że i on i inni ludzie mogą reagować nie na to, co ich otacza, tylko na własne mgły, które przysłaniają widok.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Wiosenny las – 37

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i z każdym krokiem czuł, jak przenika go cudowna energia lasu, dająca moc i zdrowie. Oddychał pełną piersią i był szczęśliwy, bo las daje nam tak wiele. Każde drzewo wspiera inny element naszego ciała i umysłu. Kiedy z czasem drzewa zamieniają się w drewno, to czy spalane, czy zamienione na przedmioty, zawsze będą dzielić się swoim bogactwem.

Autor: Kolor

Polną drogą – 25

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył, że jest otoczony szklaną kopułą, z której nie może się wydostać, ani też żadna osoba z zewnątrz nie może się dostać do środka. Czuł się trochę, jak małpa w klatce.

Kopuła była umiejscowiona na ruchliwej trasie, więc ludzie przechodzili obok niej dosyć często. Sprawiali wrażenie, że albo faktycznie jej nie widzą, albo tylko udają, że nie widzą i nie wykazują woli, aby cokolwiek zrobić, żeby człowiek w niej zamknięty mógł się wydostać na zewnątrz.

Wędrowiec strasznie się bał, bił pięściami w kopułę, lecz to nie przynosiło skutku. Krzyczał i wołał o pomoc, a nawet kopał nogami, lecz okazało się, że kopuła jest dźwiękochłonna i na tyle wytrzymała, aby oprzeć się wszelkim dotychczasowym próbom wydostania się z niej.

Ludzie przechodzili dalej, a wędrowiec nadal kombinuje, jak stać się wolnym człowiekiem.

Autor: Bubulubu