Nitki babiego lata – 6

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. Nagle rozległ się głośny trzask. Błysk światła ukazał międzywymiarową bramę, przez którą przeszło dwoje ludzi. Ubrani w czarne szaty rozpoczęli poszukiwanie wybrańca.

Autor: S

Nitki babiego lata – 5

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. Łąka niedaleko niej była ulubionym miejscem spotkań zakochanej pary. Córka pastora i młody rzemieślnik byli już po słowie. Ciągle jednak przychodzili w miejsce swego pierwszego spotkania i pocałunku.

Autor: Paweł

Nitki babiego lata – 4

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. Na pobliskich polach, w okropnym skwarze i w pocie czoła pracowali rolnicy. Ostatnie dni żniw zawsze wyciskają z nich ostatnie soki.

Autor: B

Nitki babiego lata – 3

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. Stada ptaków wzbiły się w powietrze, zaniepokojone przebiegającymi obok nich sarenkami. To był jedne z najpiękniejszych dni lata.

Autor: AW

Nitki babiego lata – 2

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. W oddali jechał pociąg jak pędząca dokądś metalowa gąsienica. Był tak daleko, że nie było go słychać. Obok widać było rzędy utkanych ze stali słupów energetycznych. Natura nastrajała błogo. Tu był jednak intruzem, nie czuł się u siebie, może to był ten powód, że tak się czuł, jak intruz. Bez koca bał się położyć w kuszącej go swoją soczystością i zapachem trawie. Wiedział, że coś go potnie i będzie potem swędziało. Rozejrzał się i przysiadł na zwalonym konarze drzewa i patrzył z przyjemnością na ten świat inny niż jego codzienny. Tam też była roślinność i starała się żyć wśród bruku, wychodziła ze szczelin asfaltu, czasem udało się jej rozsadzić wroga siłą korzeni. A sama zieleń, ta zaplanowana, zaakceptowana, była przycięta, przyschnięta, rozdzielona alejkami. Jedynie, na nasypach wiaduktów, obok mostów, na poboczach, tam rosły dzikie kwiaty i też nie swoim życiem. Jedynie do czasu, nim zostaną ścięte za pieniądze podatników. Zostaną ścięte na pewno byle jak, wg zaplanowanego zakresu i ograniczonego obszaru robót. Pojedyncze kwiaty przetrwają, te przy słupkach, te po drugiej stronie i rozsieją nasiona, i za rok znowu będą tam kwitły maki i chabry, i urośnie wysoko trawa.

Autor: Janusz Nitkiewicz

Nitki babiego lata – 1

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki, gdzie cudnie kumkały żabki.

Ania wyszła właśnie z pobliskiego lasku, w którym zbierała grzyby. Koszyk pełen był prawdziwków i podgrzybków, bo zbierała tylko grzyby, które znała dobrze.

Usiadła na wysokim brzegu sennie płynącej rzeki. W lustrze wody pięknie odbijały się promienie zachodzącego słońca.

Odkąd Kuba wyjechał za granicę „podobno zarabiać”, sama przyjeżdżała do letniego domku. Tak niedawno pieczołowicie, długo go budowali i urządzali. Była to odskocznia od codziennego życia w wielkim mieście dla niej i jej ukochanego.

Ania jest jeszcze młodą – trzydziestoletnią kobietą. Dla niej bez Kuby życie straciło sens.

Zapatrzona w leniwie płynący nurt rzeki zastanawiała się, co teraz będzie?

A jeśli on nie wróci? Coraz rzadziej dzwoni…

Co dalej?

Autor: Joanna

Wiosenny las – 36

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i trzymał za rękę młodą dziewczynę. Szli w milczeniu. Od czasu do czasu zamieniali ze sobą kilka słów. Czasem nie potrzeba ich zbytnio. Czasem cudownie jest pobyć w ciszy i czuć obecność kogoś bliskiego – idącego z Tobą tą samą ścieżką, w tym samym kierunku…

Autor: Ewa Majewska

Wiosenny las – 35

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i zaskoczony przyglądał się rusałkom, które ubrane w zielone sukienki, tańczyły na leśnej polanie. Były prześliczne, pełne wdzięku i gracji. Każda z nich trzymała w ręku kwiat paproci – piękny i pachnący.

Mężczyzna zamrugał oczami i pomyślał – „Mam zwidy, nie ma rusałek, kwiat paproci też nie nie istnieje, a tym bardziej tyle kwiatów paproci…”. Jednak obraz nie znikał, cały czas widział tańczące rusałki. Znowu zamrugał oczami, potem je zamknął i mocno zacisnął powieki. „Jestem zmęczony i przepracowany” – pomyślał – „odpocznę i świat znowu będzie normalny”.

Jednak, gdy otworzył oczy, nadal widział rusałki – co więcej, ich widok sprawiał mu coraz większą przyjemność…

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 34

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i kosił trawę. „Dziwne zlecenie – kosić trawę w lesie” – myślał sobie – „no, prawie w lesie – bo właściwie już na łące”.

Kosiarka była najnowszej generacji – gdyby tylko dobrze ją ustawić, sama wszystko mogłaby obrobić. Tylko po co? Dobrze, że jeszcze potrzebny jest ktoś – choćby do obsługi kosiarki w „prawie” lesie.

Autor: Ewa Majewska