Wiosenny las – 23

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i bacznie obserwował idącą przed nim kobietę. Kobieta rozglądała się nerwowo. W pewnej chwili doskoczyła do mijającej ją kobiety i wyrwała jej torebkę. Błyskawicznie zniknęła za drzewami. Mężczyzna westchnął z ulgą i pomyślał – „no całe szczęście, bo myślałem, że ma kochanka”.

Autor: Andrzej

Wiosenny las – 22

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i rozglądał się dookoła z wielką ciekawością. Całą jesień, zimę, przedwiośnie i wczesną wiosnę ciężko pracował. Podobnie jak koledzy, prawie nie wychodził z biura. Dopiero wczoraj wieczorem zakończyli ten projekt.

Zmęczony wziął dzień urlopu. Nie spodziewał się takiego piękna jak to, które go otaczało. Delikatna zieleń wyglądała jak piękna sukienka, która ubrała wiosenny las. Dawno nie widział takiej świeżutkiej zieleni, takich młodych listków. Zwykle pamiętał mocną, momentami przyszarzałą zieleń lata oraz złotą jesień. A tu młodziutki, wiosenny las tańczył na lekkim wietrze jak panna młoda. Szmer listków, świeże powietrze i słodkie trele ptaków dopełniały wrażenia.

Młodzieniec westchnął i odetchnął pełną piersią. Był szczęśliwy.

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 21

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i zauważył kuchnię polową. To była wojskowa kuchnia na przyczepie. Dymu było co niemiara, a zwiastujący obiad zapach roznosił się na dużej przestrzeni. Jak się wkrótce okazało, podobnych kuchni było w lesie kilkanaście, a każdy zespół gotował inną potrawę. Spacerowicz trafił bowiem na konkurs gotowania wojskowego. Idąc, nieśmiało zapytał, czy mógłby zostać poczęstowany grochówką.

Jak przystało na dobrą imprezę, poczęstunek był przewidziany. Mężczyznę poczęstowano trzema rodzajami grochówki oraz zupą pomidorową i szczawiową. Każda porcja była obfita i przepyszna. Młodzieniec nie przewidział jednak, że po takim obiedzie nie będzie mógł się ruszyć. W zamian za to, siedząc wygodnie przy stole, mógł rozmawiać ze wszystkimi kucharzami o jedzeniu.

Autor: Adam

Wiosenny las – 20

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i rozglądał się wkoło. Sam nie wiedział, czego szukał i co właściwie kazało mu tu przyjść. Las tętnił życiem, feerią barw, zapachem kwiatów i leśnego runa. Zwierzęta zachowywały się przyjaźnie, tak jakby nigdy nie widziały człowieka. Podchodziły, zaczepnie podgryzając mu kostki. Psotna wiewiórka ukradła mu czapkę z daszkiem.

Dopiero po chwili zorientował się, że zboczył z trasy. Ta, którą teraz szedł, była stara i od bardzo dawna nie używana. Tworzyła koło prowadzone wokół starej, zmurszałej rzeźby. Pomnik wysokiego, nagiego chłopaka sięgał głowy spacerującego młodzieńca. Posągowe rysy twarzy wyglądały jak żywe. Był naprawdę piękny. Na postumencie znajdował się napis w języku, którego spacerowicz nie rozumiał. Jednak po chwili wpatrywania się, napis zaczął przybierać bardziej zrozumiały kształt. Wyryte litery przybrały formę: „WYVERYS, przeklęty przez miłość”. Młody mężczyzna ledwo wyszeptał tajemniczy wers, a kamienny posąg otworzył oczy. Młodzieniec wystraszył się nie na żarty. Cofając się tyłem, zawadził o kamień i upadł jak długi. Stalowo-błękitne oczy posągu patrzyły na niego uważnie, a nieme usta zapytały:

– Jestem WYVERYS, czego ode mnie chcesz?

– Niczego…, jesteś posągiem, kawałkiem kamienia, nie możesz mówić…

– Byłem człowiekiem, tak ja ty, lecz teraz jestem uwięziony. Obudziłeś mnie. Mów czego chcesz.

– Jak?…

– Niewielu potrafi odczytać napis, który widziałeś. Coś przyprowadziło cię tutaj i pozwoliło zobaczyć.

– Zobaczyć, co? Ciebie? – młodzieniec żachnął się – I niby co mnie tu przyprowadziło? Błędne ogniki?!

– Nie, odparł spokojnie posąg – najgłębsze pragnienie twojego serca…

Autor: Ewelina

Wiosenny las – 19

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i rozglądając się dookoła chłonął wiosenną, delikatną świeżość. Zatrzymał się na wąskiej ścieżce i skierował wzrok ku górze – korony drzew lekko uginały się na wietrze – a pąki stawały się coraz bardziej nabrzmiałe i pełne. Wziął kilka głębokich oddechów. Uśmiechnął się do siebie. Uśmiechnął się do pary spacerowiczów i do koron drzew. Poczuł, że dostaje dar od przyrody – nowe życie, które z dużą siłą i z wiosenną pogodą przenika jego tkanki, komórki i kosteczki. Płuca dostają nowe życie. Stają się częścią całości, całością części, elementem przyrody, która jego akceptuje, a on ją. I każde z ich ma nawzajem dla siebie dary.

Autor: Ewa Majewska

Wiosenny las – 18

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i ciekawie przypatrywał się zielonym listkom oraz trawie. Układał w głowie bajkę dla swojego malutkiego synka. Chłopczyk miał silną alergię i nie mógł spacerować po lesie i łące o tej porze roku. Tracił więc widok świeżutkich, dopiero co rozwiniętych listków drzew i świeżej trawy. Mężczyzna zrobił kilka zdjęć i układał w głowie bajkę o małym zajączku, który kica po wiosennym lesie pierwszy raz w życiu. I po raz pierwszy poznaje młodziutkie pędy, listki i trawę. Wita się z gąsienicami i żabami. Ciekawy świata kica od drzewa do drzewa, poznając dokładnie cały las…

Tata pomyślał sobie, że opowiadanie bajki połączy z zabawą – lepieniem z plasteliny drzew, traw, listków i gąsienic – oraz z kicaniem z synkiem po całym pokoju. „Może żona też da się do tego kicania namówić” – westchnął w myśli.

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 17

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i zauważył, jak oddział Tatarów na karych koniach strzela z łuków samopowtarzalnych do wszystkiego, co się rusza. Zrobiło się nieciekawie. Krew bryzgała na wszystkie strony, a jęki przypadkowych ofiar ogarniały przestrzeń lasu. „Trzeba coś z tym fantem zrobić” – pomyślał i wlał w siebie soczysty łyk żołądkowej gorzkiej na odwagę. Wyskoczył zza drzewa i z łoskotem rzucił się na najbliższego z napastników. Nie zdążył się obejrzeć, a już dostał strzałą centralnie pomiędzy półdupki. „Zabolało, ale dupa nie szklanka” – pomyślał, wyjmując strzałę. Zza pazuchy wyciągnął sekretną miksturę Panoramixa, która w połączeniu z wcześniej wypitym alkoholem dała mu kopa energii do potęgi entej. Wszystkich otaczających go Tatarów wystrzelił do Azji Mniejszej. Następnie delikatnie ochłonął. Zadowolony, swobodnym krokiem wyszedł z lasu, po czym stanął jak wryty. Na horyzoncie zobaczył stutysięczną Złotą Ordę z Czyngis-chanem na czele. W zapasie miał jeszcze pół litra wódki i trzy mikstury Panoramixa, zatem postanowił ich wszystkich otoczyć.

Autor: Bubulubu

Wiosenny las – 16

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i popijał herbatę. Herbata pochodziła z leśnych roślin, była w termosie, a ugotowano ją na piecu kaflowym.

Spacer i wdychanie wiosennego ciepłego powietrza powodowały niemalże euforię. Mężczyzna, popijając resztki świetnej herbaty, był gotów się nią dzielić nawet z każdym napotkanym zwierzęciem.

Wiosenny czas to radość i nadzieja. To również czas porządków i to już mniej bawiło piechura, bo po powrocie do domu zaplanowane było odkurzanie. Młodzieniec cieszył się jednak obecną chwilą i wędrował w coraz głębszy las.

Autor: Adam

Wiosenny las – 15

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i kierował się do domu swojej babci. Niósł obiad, który dała mu mama. Babcia była starszą kobietą mieszkającą w lesie, znającą tysiące historii i ballad. Nie mógł się doczekać historii, którą babcia opowie mu dzisiejszego ranka. Miał nadzieję, że kiedyś on sam będzie bohaterem takiej historii.

Autor: Daniel

Ciemność zgęstniała – 36

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i na początku słabą jeszcze, ale coraz silniej odczuwaną wiarę, że jeszcze „będzie przepięknie, jeszcze będzie wspaniale”, że jak w piosence Magdy Umer – „jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy” – jeszcze nie… Możemy być na rozpaczy dnie, ale jeszcze nie!

I powoli światełko wlewało się i rozchodziło po dotąd najciemniejszych zakamarkach duszy.

Autor: Ewa Majewska