Była sobie łąka – 1

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Drzwi były również otwarte i można było zobaczyć krzątającą się młodą kobietę. Z domku dobiegało gaworzenie małego dziecka. W pewnym momencie ta młoda kobieta wyszła z domku, mając w ramionach ślicznego bobaska, który cały czas gaworzył i uśmiechał się do mamy.

Skierowali się w kierunku lasu i strumyka. Dołączył do nich również mały psiak, który wesoło merdał ogonkiem, szczęśliwy, że może iść na spacer. Był maj, piękna pogoda, na łące kwitły kwiaty i było bajecznie kolorowo. Świeciło słońce, niebo było bezchmurne, śpiewały ptaki i było jak w raju.

Autor: Alicja

Kiedyś dawno dawno temu – 24

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Miał więc wszystko, czego potrzebował, by iść dalej w swoje życie, szczęśliwie rosnąć i rozwijać się. Rodzice zawsze, przez wszystkie kolejne lata obdarzali go taką samą miłością – mama przytulała, a tata z życzliwością przyglądał się, jak jego syn wybiera i kroczy swoją droga życia.

Kiedy tego potrzebował, pomagali mu. Przede wszystkim dawali mu wolność i szanowali jego własne wybory. Dali mu przykład, jak powinien wyglądać związek dwojga kochających się ludzi.

Syn w swoim czasie – niosąc ten przykład w sercu – założył własną rodzinę. Sam został ojcem, niejeden raz. Kiedy jego rodzice odeszli, zawsze miał z nimi kontakt w swoim sercu i duszy. A kiedy on umarł, zawsze był w kontakcie ze swoimi dziećmi, które szczęśliwie poszły swoimi drogami i założyły własne rodziny.

Autor: Piotr Barański

Kiedyś dawno dawno temu – 23

Kiedyś, dawno, dawno temu pewnej zimowej nocy, urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Byli bardzo młodzi i bardzo szczęśliwi…

O ich szczęściu dowiedział się czarodziej z Lodowatej Jaskini. Pewnej nocy zamienił serce Mamy w piękny, bezduszny diament. Mama przestała kochać Tatę i ich małego syneczka. Tata z rozpaczy i smutku… odszedł. Mały chłopczyk nadal mieszkał z Mamą, ale nie czuł miłości, ciepła, czułości…

Mama krzyczała, nakazywała, wymagała…

Nie czuła… tylko… myślała.

Mały chłopczyk był posłuszny, grzeczny, karnie wykonywał wszystkie polecenia, znosił ból i upokorzenie.

Rósł i… marzył.

Pewnego razu, wracając do domu, miedzy drzewami zobaczył Tajemniczego Strzelca. Strzelec stał samotnie na polanie. Był szczęśliwy, dumny… w ręku trzymał piękny łuk mieniący się wszystkimi kolorami tęczy. Napinał złotą cięciwę, a strzała miała grot z Ognia.

Marzył….

„Gdybym był Takim Strzelcem, gdybym miał Taki Łuk Tęczowy, z Taką gorejącą Ognistą Strzałą… może… może zdołałbym ogrzać serce mojej Mamy.”… i zapłakał.

Autor: Ewa Deja

 

Kiedyś dawno dawno temu – 22

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu.

„Kocham cię, mój maleńki” – pomyślał Ojciec. „Boję się o ciebie, skarbie” – pomyślała Matka. Oboje popatrzyli na siebie z troską, wiedząc że zrobią wszystko co trzeba, żeby maleństwo otoczyć miłością i wychować na zaradnego, mądrego człowieka, który na spełnić swoje Przeznaczenie. Ale czy im się to uda? Świat jest niebezpieczny i nieprzewidywalny… Czy starczy im sił, wytrwałości, wiary…?

A tymczasem Maleńki, nie zdając sobie sprawy z trosk rodziców, leżał cichutko i rozglądał się z ciekawością. Potem zagaworzył. Gdy rodzice pochylili się nad nim, uśmiechnął się do nich promiennie. Wtedy w obojgu stopniał smutek, a zastąpiła go ufność, nadzieja i bezwarunkowa miłość.

Autor: Ewa Damentka

Kiedyś dawno dawno temu – 21

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu, że wreszcie będzie miał towarzystwo, które przełamie dotychczasową hegemonię kobiet w jego domu – żona, teściowa i pięć córek… „Synku, wreszcie będzie nas dwóch. Dwóch mężczyzn w rodzinie. A jak twoje siostry wyjdą za mąż, to będzie nas jeszcze więcej” – myślał rozpromieniony Tata i z czułością spojrzał na żonę – „Bardzo cię kocham, nasze córki też, ale po śmierci teścia brakowało mi męskiego towarzystwa w domu. Teraz już spokojnie mogę słuchać waszego paplania o modzie, urodzie i damskich fatałaszkach. Jeśli zechcesz mogę chodzić z Tobą na te wstrętne zakupy, a nawet prasować. Wystarczy mi myśl, że już całkiem niedługo z Małym będziemy zbierać robaki na ryby, grać w piłkę i razem oglądać mecze…”

Autor: Ewa Damentka

Kiedyś dawno dawno temu – 20

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu, bo sam w sobie był dobrym człowiekiem.

Matka sądziła, że opieka nad dzieckiem będzie odizolowaniem się od świata, natomiast Ojciec był pewien, że będzie to okno na świat. Przecież dziecko jest wielką różnorodnością i do takichże działań, samą swoją obecnością, zmusza rodziców.

Pielęgnacja jest jednym z zajęć domowych, ale główne poznawanie świata odbywa się na zewnątrz. Piękną sprawą jest spacer. Podczas spaceru możemy obserwować przyrodę, spotykać się z ludźmi, pokazywać Maluchowi świat. „Może jeszcze kupię psa. Będzie weselej w domu i na spacerach” – pomyślał Ojciec.

Autor: Adam

Kiedyś dawno dawno temu – 19

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Oboje rodzice patrzyli ma maleństwo z czułością i radością. Jednak w głębi serc tlił się lęk i obawa: „jakie życie będzie miał nasz syn?”. Czuli też strach, czy potrafią go wychować na dobrego człowieka…

Tymczasem mały wierzgał nóżkami we wszystkie strony, myśląc sobie: „No nareszcie wydobyłem się z tego ciasnego brzucha, W ogóle tam już nie było miejsca. Wreszcie mogę rozprostować kości… i chrząstki i wyciągnąć się porządnie. Ale tu fajowsko na tym świecie. Ktoś mnie cały czas gilgocze, uśmiechają się i płaczą na mój widok – to ździebko dziwne jest. A jak puszczam bąka, to klaszczą i się zachwycają. Podstawiają mi jedzenie, nawet jak nie jestem głodny. Co chwila sprawdzają, czy wszystko w porządku. Nie wiem, co mogłoby być nie w porządku, przecież ledwo się ruszam, to jeszcze nie bałaganię. No ale dobra, dostosuję się do tutejszych zwyczajów. Hmmm… zachciało mi się spać, tylko puszczę jeszcze bąka, żeby ucieszyć rodziców. Dobranoc”.

Autor: Elunia

Kiedyś dawno dawno temu – 18

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu.

Chłopiec odwzajemniał ich miłość. Rósł jak na drożdżach. Szybko stał się największym chłopcem w całej okolicy. Miał też dużo więcej siły niż jego rówieśnicy. Szybko też zaczął z tego korzystać – stawał w obronie słabszych. A kiedy pojawiała się miejscowa banda „Olka i reszty” – wszyscy chcieli, aby w pobliżu był on.

Aż pewnego dnia chłopiec zniknął. Ani rodzina, ani sąsiedzi, ani znajomi – nikt nie miał pojęcia, co się z nim mogło stać. Rodzice szukali wszędzie – przecież wciąż był to jeszcze mały chłopiec, choć w rzeczywistości wyglądał na dużo większego, starszego i silniejszego. Szukali, szukali, szukali… bezskutecznie… Zrozpaczeni wrócili do domu. A tam był on – ich synek, który, jakby nigdy nic, siedział przy stole i zajadał szarlotkę mamy.

– Co się stało? Gdzie byłeś?

– To wielka tajemnica – nie mogę nikomu powiedzieć – nawet WAM, mimo że Was bardzo kocham. Dzięki temu, że mnie nie było, wszyscy w naszej wiosce będą szczęśliwsi i o wiele spokojniejsi niż przedtem. Nikt nie będzie ich nachodził i niepokoił, jeśli tylko na to nie pozwolą.

Tę tajemnicę każdy musi odkryć SAM.

Autor: Ewa Majewska

Kiedyś dawno dawno temu – 17

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu przytulił ich oboje.

Jego miłość do nich była ogromna, tak ogromna że wlewała się również w ich serca. Tata wierzył, że gdy syn dorośnie, to swoją miłością będzie się dzielił ze wszystkimi ludźmi, których spotka w swoim życiu.

Gdy Tata dożył starości, był radosny, gdyż jego marzenie się spełniło. Widział, że syn jest otwarty na ludzi i z wzajemnością obdarza ich swoją radością, miłością i życzliwością. A stary Tata wiedział, że dzięki miłości, świat staje się lepszy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Kiedyś dawno dawno temu – 16

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. W mieszkaniu obok mieszkał emerytowany nauczyciel, a dwa piętra wyżej samotna matka z dzieckiem. Ulicą jechał autobus linii 103. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że w miasteczku nie było komunikacji miejskiej, a autobus był pełen pasażerów.

Tulony przez matkę malec przestał myśleć o autobusie i autobus zniknął. Ojciec patrzył na synka kochającym wzrokiem, mając nadzieję, że chłopiec potrafi wymyślić lepszy świat.

Autor: Andrzej