Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu, że wyrośnie na mądrego, zdrowego mężczyznę. Panowie zawsze są dumni, gdy rodzą im się synowie. Od razu widział w swojej wyobraźni, jak bawią się kolejką, jak chodzą na ryby, jeżdżą na rowerach na dalekie wyprawy. Mijały lata, chłopiec zdrowo rósł, a duma rozpierała tatę i myślał o tym, jak syn przedłuży linię rodu. Na wszystko mu pozwalał i rozpieszczał go. Mama czasem się z tego powodu denerwowała. Chłopiec skończył wymarzone przez tatę studia, ale ponieważ nie mógł dostać pracy w swoim zawodzie, wyjechał za granicę i długo nie odzywał się do rodziców, którzy podupadali na zdrowiu i potrzebowali jego pomocy. Zakochany w synu tata nawet wtedy nie chciał nic od syna.
Po wielu latach, tuż przed Świętami Bożego Narodzenia syn zadzwonił z życzeniami. Kiedy usłyszał smutny głos schorowanego ojca, powziął natychmiast decyzję o powrocie do domu.
Autor: Joanna