Delikatna mgiełka – 4

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły widać było zbliżające się fale, które są niebezpieczne. Znam to ze swojego zawodu (jestem hydrologiem). Ostrzegam przed wzburzoną wodą.

Autor: Halina M.

Delikatna mgiełka – 3

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły budziło się życie. Słychać było brzęczenie pszczół, trzepotanie ważek, widać było wiele kolorowych motyli.

Na brzegu skupieni wędkarze wpatrywali się w toń rzeki, wypatrując swoich spławików

Autor: Jurek

Delikatna mgiełka – 2

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły młoda dziewczyna ubierała się po kąpieli w rzece. Potem zebrała bukiet polnych kwiatów i poszła w kierunku chaty.

W domu na stole był już chleb, masło i miód, i czekał ukochany mąż, a w kołysce spało małe dziecko.

Jak co dzień, zjedzą razem posiłek i mąż pójdzie do pracy w lesie, a ona zajmie się domem.

Przed nimi jeszcze wiele radości i smutków, lat „tłustych” i „chudych”, ale mając świadomość, że są rodziną i mogą liczyć na siebie, dożyją późnej starości i wielu wnuków.

Autor: Bożena

Delikatna mgiełka – 1

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły budzi się życie. Podpływają barki, na które ładowane są towary, które mają popłynąć w górę rzeki.

Stoją tu dwie barki mieszkalne, tam też budzi się życie. Ich mieszkańcy wstają, przeciągają się, cieszą się promieniami porannego słońca. W powietrzu unosi się zapach porannej kawy, pitej na górnym pokładzie. Patrzą na leniwie płynącą w tym miejscu rzekę. Za chwilę jednak będą musieli pospieszyć do pracy. Ale wieczorem znów będzie się roztaczał przed nimi cudowny widok rzeki i głosy ptaków mieszkających w przybrzeżnych szuwarach.

Autor: Joanna

Na dnie szuflady – 28

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Ze wzruszeniem popatrzyłam na listy, kamyk i fotografię. Prawie zapomniałam o ich istnieniu…

Zrobiłam sobie pyszną herbatę w dużym dzbanku, wyjęłam odświętne filiżanki, usiadłam wygodnie i zaczęłam czytać.

W międzyczasie z sympatią popatrywałam na swoje zdjęcie, moje zdjęcie sprzed ok. 30 lat. Spędzałam wtedy wakacje na wykopaliskach w Pobebłociu. Prześliczne miejsce, wspaniałe widoki, więc spacerowałam po okolicznych łąkach i lasach i… dużo malowałam. W pewnej chwili, szczęśliwa i rozluźniona, wpadłam na pomysł, żeby pisać listy do samej siebie – do siebie starszej o 30 lat… Kamyk wzięłam znad strumyka po to, żeby mi o tym przypominał. Spełnił swoje zadanie… Czuję się, jakby wehikuł czasu wystartował…, czytam listy i powracają dawne, szczęśliwe chwile… Czuję się lżejsza, młodsza i pełna nadziei. Ciekawa jestem, co będzie dalej…

Autor: Ewa Damentka

Na dnie szuflady – 27

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Kobieta, gospodyni domu, która po raz kolejny gościła bliskie jej osoby, otworzyła szufladę, w której trzymała filiżanki do herbaty, wspaniałe filiżanki. Obok filiżanek na stosiku były poskładane pięknie haftowane serwetki, wykrochmalone i gładko wyprasowane.

Te serwetki ułożyła na stole i ustawiła na nich filiżanki. W międzyczasie spojrzała na zawartość szuflady, na owe listy, kamyk i pożółkłą fotografię. Owe pamiątki przywoływały w jej sercu wspaniałe wspomnienia, chwile z Babcią i Dziadkiem, którzy żyli ze sobą szczęśliwie przez wiele, wiele lat.

Te filiżanki i serwetki trzymała dla gości szczególnie miłych jej sercu, gdyż listy, kamyk i pożółkła fotografia były pamiątkami po Babci. Podobnie jak serwetki haftowane jej ręką i zabytkowe filiżanki oraz wspomnienia chwil, cudownych chwil, spędzanych z babcią na długich rozmowach.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na dnie szuflady – 26

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Na fotografii dziarsko uśmiechał się młodzian z sumiastym wąsem i flintą w ręku. Mężczyzna w stał na brzegu potoku, za zastrzelonym przez siebie wielkim niedźwiedziem, który chciał zjeść wystraszoną studentkę geologii.

Od tego momentu mężczyznę i kobietę złączyła niesamowita więź przyjaźni.

Zamieszkali razem, wybudowali dom i wiedli pełne przygód życie.

Autor: Jan Smuga

Na dnie szuflady – 25

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Kobieta z firmy sprzątającej wyjęła szufladę i zawartość wsypała do plastikowego worka. Musi ze sprzątaniem wyrobić się do wieczora, bo rano wprowadzają się nowi lokatorzy.

Autor: Andrzej

Na dnie szuflady – 24

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Bardzo rzadko zaglądała do tej szuflady…..

Gdy do niej zaglądała…. świat natychmiast stawał się niewyraźny, słony, smutny. Łzy spływały po twarzy wąskimi, bolesnymi ścieżkami.

W głowie pojawiało się to dziwne uczucie: trochę przyjemne a zarazem bolesne… Wszystko wokół zaczynało wirować, najpierw wolniutko, potem szybciej, szybciej, coraz szybciej.

W piersiach coś bardzo ciążyło, nie pozwalało oddychać, jakby dusiło, tłumiło. Zapierało dech ? Krzyk….?

Dłonie osaczały „mróweczki”, najpierw kilka, potem kilkanaście , całe stado – gryzły, szczypały, kąsały… dłonie nie dawały rady, przegrywały, drętwiały, nie czuły….

Żołądek skręcał się, zwijał, uciekał przed bólem, eksplodował….

Nogi…. stawały się sztywne, zimne, nieposłuszne…..

Całe ciało było obce, niewrażliwe, poza kontrolą.

I nagle przebudzenie ….to tylko sen…. znowu ten sam sen.

Ewa Deja

Na dnie szuflady – 23

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Chwila zadumy. Widzę ten ogród i ławeczkę, przy której rosły fiołki. Spacer po lesie tą drogą do jeziora, plażę z jej mnóstwem prześlicznych kamyczków i… tę, która jest na fotografii, niewinną i uśmiechniętą. Pełną nadziei i ufną.

Teraz jest przy mnie i uśmiecha się nadal.

Autor: Wojtek