Różnobarwne drzewa – 25

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy Krysia postanowiła wyjść na spacer. Delikatna mgiełka snuła się nad ziemią. Z lasu, który jest na wyciągnięcie ręki, dobiegał śpiew ptaków.

Na progu leniwie wyciągał się rudy kotek, którego Krysia przygarnęła, jak był malutki. Przyszedł pod jej domek i tak już został.

Krysia, dowiedziawszy się o swojej nieuleczalnej chorobie, odsunęła się od wszystkich bliskich i wyniosła się na swoją działkę oddaloną od miasta o dwadzieścia kilometrów.

„Tak nie może być” – powiedziały dziewczyny (jej przyjaciółki od lat). „Musimy jej pomóc, by odzyskała wiarę w siebie i w to, że choroba się cofnie. Musi być wśród ludzi i przestać myśleć o chorobie. Wybieramy się do niej jutro całą czteroosobową paczką i musimy ją przekonać, że ona jest nam bliska i bardzo potrzebna. Była zawsze taka wesoła, towarzyska, pomocna wszystkim w każdej sytuacji. Tak ma zostać. Do jutra.”

Autor: Joanna

Różnobarwne drzewa – 24

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy nad rzeką pojawiły się kaczki. Przypłynęły z pobliskiego kąpieliska, gdzie były dokarmiane. Jedzenie już im się znudziło, więc zajęły się pielęgnacją piór.

W zakolach rzeki co chwila pluskały szczupaki.

Małe dzieci zbierały kamyki i wkładały do wiaderek. Był to ich wkład do przeniesienia kawałka przyrody do domu. Z kamyków miało powstać dno akwarium.

Dzieci były bardzo zadowolone, że zrobią coś nowego. Niektóre chciały przy okazji złapać jedną z ryb, pluskających w zakolu rzeki, żeby już zaraz były w akwarium, ale rodzice wytłumaczyli im, że rybki do akwarium kupuje się w sklepach zoologicznych.

Autor: Adam

Różnobarwne drzewa – 23

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy zapłakana dziewczynka uspokoiła się trochę. Westchnęła i rozejrzała się dookoła. Zdziwiona zobaczyła, że jest już jesień, a ona sama urosła najwyraźniej, bo jej ubranie zrobiło się za krótkie i za ciasne. Zrozumiała, że przepłakała wiele miesięcy, a może nawet lat.

Czuła w sobie niezwykłą pustkę. Już nie było w niej łez. Nie czuła też innych emocji. Zaczęła przyglądać się temu, co ją otaczało: kolorowe drzewa, przejeżdżające samochody, przechodzący obok niej ludzie, ptaki siadające na gałęziach drzew… Patrzyła tak, jakby widziała to po raz pierwszy w życiu. Słuchała też, jakby to były pierwsze poznawane przez nią dźwięki – szmery, szumy, odgłosy przyrody i miasta. Westchnęła jeszcze raz i poczuła rześkie, jesienne powietrze.

„Już nie pamiętam, czemu zaczęłam płakać” – pomyślała – „ale to minęło. Teraz jestem tutaj i zaczynam życie na nowo”. Poczuła połączenie ze światem, ludźmi i ze sobą samą. Pomyślała chwilę i zdecydowała – „chcę dobrze żyć. Uda się. Świat jest taki piękny. Więc moje życie też może być piękne”.

Autor: Jęczyduszka

Różnobarwne drzewa – 22

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy za moimi uszami rozległ się pisk opon.

– Nie widzisz, jakie światło? – młody człowiek w czarnej skórze, który, unikając wypadku, gwałtownie zahamował, teraz patrzył z wyraźną złością na nieuważnego pieszego.

Cóż – kolory jesieni mogą czasami rozpraszać – uważajcie na światła…

Autor: Ewa Majewska

Różnobarwne drzewa – 21

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy wirtualna rzeczywistość otoczyła cały świat. Okazało się jednak, że był to świat jednego człowieka. A wirtual był bardzo zanieczyszczony. Wysypisko śmieci, śmieciarki, brud, smród i ubóstwo, a wszędzie latały muchy.

„W takim świecie nie da się żyć” – pomyślał człowiek, do którego należał ten świat – „Przecież powinno być inaczej”. Zdał sobie sprawę, że jest to fałszywy świat. A on sam stał się ofiarą złośliwego ataku hakerskiego. Zakasał rękawy, wziął się do roboty i zaczął pracować nad naprawą skutków tego ataku i nad wykształceniem lepszych zabezpieczeń. Rozpoczął od wykrycia źródła i zdał sobie sprawę, że tkwiło ono w nim samym, kreując fałszywą i krzywdzącą Wirtualandię.

Zdał sobie sprawę, że realny świat jest ciekawszy, ponieważ jest w nim o wiele więcej radości i ciekawych zdarzeń.

Nastąpiło wielkie czyszczenie, które trwa nadal, ponieważ sam zainteresowany chce, żeby było zrobione porządnie.

A gdy już się ono zakończy, to równocześnie rozpocznie się prawdziwe życie.

Autor: Bubulubu

Różnobarwne drzewa – 20

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy zaczęłam postrzegać siebie jako różnobarwną istotę.

Tak jak puściłam szarości, brązy, potem pokochałam granat i zieleń, tak teraz cała jestem zawinięta w czerwień, omotana kokonem pomarańczowym i żółtym.

Marzę o bieli w jej różnych odcieniach. Teraz stała się moim fundamentem.

Autor: Kolor

Różnobarwne drzewa – 19

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy wyszedł sobie spod krzewów dzikiej róży PAN JEŻ. Szedł wolno i z dostojeństwem. Wszedł na drogę i dalej szedł. Widząc go – zatrzymał się autobus i nadjeżdżający z przeciwka pierwszy samochód. Kolejne nadjeżdżające samochody też. Zaczął tworzyć się korek. Kinowy plakat wyglądał zza szyb, nie rozumiejąc, dlaczego wszyscy stoją.

Jeż tymczasem przeszedł całą szerokość i zniknął w wysokiej trawie po drugiej stronie jezdni.

Autor: Ewa Majewska

Różnobarwne drzewa – 18

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy nadszedł pierwszy dzień września. Trzeba do szkoły. Podróże do antykwariatów i księgarni. Unosząca się w powietrzu atmosfera edukacji. Zatem nadeszło; gdzie się nie obejrzysz – szkoła i o szkole.

Uczeń Antek starał się temu przeciwstawić. Miał już wszystkie książki i rzeczy potrzebne do nauki. Nie było więc powodu, żeby w tym tkwić. Szkoła zabiera przecież codziennie sporo czasu.

Antek chodził do lasu, robił zdjęcia zwierzętom, a nawet słuchał muzyki za pomocą słuchawek, aby odłączyć się od tematu edukacji.

Antek był trochę wyjątkowy. Starał się nie ulegać ogólnie przyjętym klimatom. Podążał swoją drogą.

Autor: Adam

Przy pięknej starej toaletce – 38

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że ktoś obciął nierówno jej piękne włosy.

Zerwała się przerażona. Pełna obaw podbiegła do lustra i z ulgą stwierdziła, że to tylko sen.

Piękne loki okalały jej twarz. Rogowy grzebień jak zwykle leżał w szufladzie, czekając, aż dziewczyna sięgnie poń i rozpocznie codzienny, poranny rytuał.

Najpierw sczesała włosy na jeden bok, potem na drugi, a pochyliwszy głowę, pozwoliła włosom spłynąć na twarz. Uśmiechając się stale do swego odbicia, wzięła głęboki oddech i zaczęła palcami rąk odgarniać włosy na plecy. Wreszcie, pewna ich blasku, skręciła włosy w luźny węzeł na karku.

Schowała do szuflady jasny, rogowy grzebień i czując pulsującą pod włosami skórę, ruszyła lekkim truchtem po codzienną porcję ruchu.

Autor: Kolor

Różnobarwne drzewa – 17

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy, spacerując po parku, ujrzałam dziadków z wnukami. Był piękny, słoneczny dzień. Liście drzew mieniły się kolorami. Suche spadały na ziemię, kręcąc się w tanecznym kręgu.

Widać było, że dziadkowie przypomnieli sobie młode lata. Bawili się z wnukami, szurając nogami wśród suchych, szeleszczących liści. Radości nie było końca.

Po wspaniałej zabawie, szczęśliwi, usiedli na ławce. Ich twarze rozświetlały promienie słońca. Siedzieli przytuleni do siebie, z zamkniętymi oczami, a dziadek opowiadał wnukom, jak wiele, wiele lat temu spotkał piękną, mądrą dziewczynę. Zakochał się w niej, a ona w nim. I mimo upływu lat ich miłość trwa.

– Dziadku, dziadku! To ty z babcią! – krzyknęli uradowani wnukowie.

Po czym wszyscy wstali z ławki i poszli do domu na obiad.

dla Bożenki napisała Danuta Majorkiewicz