Różnobarwne drzewa – 5

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy zerwał się delikatny, chłodny wiatr. Wielobarwne liście zaczęły wirować w podniebnym tańcu. Na każdym liściu siedział malutki elf. Po paru chwilach wszystkie leśne duszki uniosły się do gwiazd, a późną jesienią w lasach znów będzie można usłyszeć ich śmiech, przypominający szum liści.

Autor: Ewelina

Różnobarwne drzewa – 3

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy jeden z liści spadł na głowę Jasia, który popatrzył w górę. Na niebie spostrzegł przepiękny latawiec, o jakim zawsze marzył. Wyglądał, jak gdyby chciał polecieć gdzieś daleko. Jedynie sznurek go powstrzymywał. Na końcu sznurka była ręka dziwnego pana w kapeluszu. Druga ręka zachęcała chłopca do podejścia. Jaś nieśmiało zbliżył się do niezwykłej postaci, która powiedziała: „On jest dla ciebie”. Jaś z niedowierzaniem złapał za sznurek i w jednej chwili zaczął unosić się w górę. Już chciał spojrzeć w dół, by podziwiać świat z lotu ptaka, gdy nagle… poczuł uderzenie w głowę. To Karol rzucił w niego żołędziem krzycząc: „Hej marzycielu! Rusz się. Zaraz spóźnimy się do szkoły”.

Autor: Justyna

Czerwcowa noc – 36

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na poszukiwanie świetlików. Te cudowne żuczki świętojańskie dawały niezwykłe światło. Schowane w chusteczce czy kieszonce koszuli świeciły mocno, mając nadzieję na znalezienie partnerki.

To była noc pełna miłości, nie tylko dla ludzi…

W świetle tych cudownych robaczków spotykały się dłonie odgarniające liście paproci w nadziei znalezienia jej ukrytego kwiatu. To piękna noc, pełen uczuć obyczaj.

Żuczki, wysypywane z chwilowych więzień, te małe robaczki również zaczynały swój, jakże niezwykły, pełen światła taniec godowy.

Noc jeszcze trwała.

Autor: Kolor

Delikatna mgiełka – 40

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły budził się nowy dzień. Ziewnął, przeciągnął się i w końcu wstał. Zrobił kilka przysiadów, potem wziął prysznic. Ponieważ był głodny, zjadł śniadanie.

Zerknął na listę zadań, którą jego poprzednik przygotował przed zaśnięciem. Chwilę zastanowił się nad ich organizacją i rozłożeniem w czasie. Następnie wziął się do roboty, wypełniając punkt po punkcie wszystkie zaplanowane wcześniej zadania.

Autor: Ewa Damentka

Delikatna mgiełka – 39

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły siedziała stara kobieta, którą niezmiernie cieszyły takie poranki. Nie miała siły biegać, ale powstała, żeby równym, spokojnym krokiem ruszyć przed siebie. Chłodny wiatr owiewał jej twarz, dodawał siły. Była spokojna, pełna nadziei.

Kiedy tak wędrowała, spotkała grupę dzieci, bawiących się na piasku. Zobaczyła różne istoty, z ich wyraźnymi cechami, ale nie wiedziała, co do nich powiedzieć, a one patrzyły na nią zdziwione, w kompletnej ciszy.

Autor: Kolor

Była sobie łąka – 49

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały, biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, zza której wyglądała malutka dziewczynka. Była mała i nadal była dzieckiem, mimo że mieszkała w tym domu już od ponad dwustu lat. Miała czas, żeby dorosnąć. Krasnoludki żyją tysiące lat, więc jeszcze zdąży być poważna. Na razie bawi się i płata figle z innymi krasnoludkami. Sporo ich jest w okolicy.

Autor: Ewa Damentka