Była sobie łąka – 23

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

W domku mieszkali rodzice z dorodną córką. Myśleli – czas, by wydać ją za mąż…

A dziewczyna wychodziła na pobliską łąkę. Zachwycała się kwiatami – rumiankami, stokrotkami i fiołkami. Zielona ukwiecona łąka wyglądała uroczo, jak kolorowa koronka. Na kwiatach i źdźbłach traw siadały polne koniki, ważki i biedronki. Fruwały motyle. Śpiewały ptaki. Na głowie dziewczyny usiadł motyl.

Pomyślała – może jakąś bajkę mi opowie…

Opowiedział. Chociaż na jej głowie krótko siedział. Że w jej życiu coś się stanie. Coś dziwnego lecz miłego. Po czym uniósł swe skrzydła i odfrunął.

Dziewczyna popatrzyła za motylem. Daleko, daleko w dal. W nozdrzach poczuła powiew ciepłego wiatru. Szła przed siebie. Przemierzyła całą łąkę. Dotarła do strumyka. Usiadła na brzegu. Lustro wody błyszczało w słońcu. Z wody wyjrzała żaba i uśmiechnęła się.

Dziewczyna wstała. Przeszła przez kładkę na drugą stronę. Ujrzała pobliski las. A wśród lasu kilka domostw. W stronę lasu biegła dróżka. Poszła nią szczęśliwa, z wielką ciekawością.

Z lasu wyszedł młodzieniec nieprzeciętnej urody. Spojrzeli na siebie. Ich twarze rozświetliły się, a oczy błyszczały jak diamenty. Radość zagościła w ich sercach…

Dziewczyna wzięła młodzieńca za rękę i poprowadziła w stronę domu. Po drodze zbierała kwiaty i plotła wianek. Włożyła go na głowę młodzieńca.

Rodzice bardzo ucieszyli się wizytą. Kobieta usmażyła racuchy. Wszyscy siedli do stołu. Byli cisi i skupieni. Twarze mówiły o wspólnym szczęściu.

W niedługim czasie odbył się ślub. Wesele było wspaniałe, pełne radości. Młodzieniec pomógł starym rodzicom w prowadzeniu gospodarstwa. Na świat przyszły dzieci – Jaś i Małgosia. Gdy rano ich rodzice wychodzili do pracy, dziadkowie zajmowali się wnukami, które bardzo lubiły biegać po łące. Wśród polnych kwiatów fruwały barwne motyle i śpiewały ptaki. Małgosia codziennie uplatała wianek dla swojej mamy, a Jaś przynosił kolorowe bukieciki dla babci i dziadka.

I wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Autor: Danuta Majorkiewicz