Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…
Powiewała tak od wielu, wielu miesięcy…
Nikt tego okna nie zamykał…
Domek był pusty…
Wiele, wiele miesięcy temu mały, biały domek z czerwonym dachem tętnił życiem. Biegało po jego pokojach troje szczęśliwych dzieciaków: dwóch chłopców i jedna dziewczynka. Bardzo lubili się razem bawić… mimo, iż byli w różnym wieku… Bawili się razem, razem wypełniali swe domowe, dziecięce obowiązki i razem chodzili do odległej o kilka kilometrów szkoły. Podczas tych wszystkich wspólnych działań szanowali się, wspierali, doceniali swe indywidualne przeżycia. Czegoś im jednak brakowało…
Brakowało im obecności rodziców. Rodzice byli bardzo daleko. Pojechali do pracy do wielkiego, niebezpiecznego, oddalonego o setki kilometrów miasta. Musieli tam pojechać, aby ich dzieci mogły żyć, jeść, chodzić do szkoły, czytać książki…
W wielkim, niebezpiecznym i strasznym mieście tata i mama bardzo ciężko pracowali, do późnych godzin nocnych. Odkładali każdy ciężko zarobiony pieniążek do wspólnej, pilnie strzeżonej walizeczki… Walizeczki, która napełniona pieniążkami, miała stać się przepustką do ich wspólnego z dziećmi szczęśliwego życia.
Pewnego dnia… Niestety marzenia nie spełniły się.. walizeczka nie zdążyła się napełnić.
Zniknęła… wraz z nią rodzice i dzieciaki…
W szeroko otwartym oknie od wielu miesięcy powiewa biała firanka…
Autor: Ewa Deja