Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…
– Jaka świeża soczysta trawa – pyszna trawa! – pomyślał sobie młody cielaczek. I czym prędzej pogalopował radośnie w jej kierunku. Język sprawnie i szybko zgarniał kolejne smakowite kąski, a ogon odpędzał uprzykrzające się muchy.
Cielaczek brykał wśród tych łąk i brykał, aż wpadł na pomysł, żeby wytarzać się w błotku przy małym stawie nieopodal.
– Uahahahara! – wydawał z siebie dźwięki rozkoszy. Niech żyje soczysta łąka – Bryeech!
Autor: Ewa Majewska