Była sobie łąka – 50

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

W środku, przy stole przykrytym piękną białą serwetą, siedziały dwie kobiety. Jedna była stara, bardzo stara, siwa, z twarzą pobrużdżoną zmarszczkami. Patrzyła życzliwie na młodszą od siebie kobietę, dojrzałą, zmęczoną życiem, która skarżyła się:

– Babciu, już nie mogę… nie dam rady… zabierz mnie stąd. Pozwól mi wrócić do domu. Nawet do szkoły. Mogę uczyć początkujące wróżki, ale zabierz mnie z tego świata. Ludzie są straszni, zasłużyli na swój los. Sami tworzą piekło i sami się w nim pogrążają. Niszczenie i ranienie innych sprawia im przyjemność. Przynosi im ulgę…

Babcia Jaga zamyśliła się. Po chwili odpowiedziała.

– Sama wiesz, że wszystkie wróżki i czarodzieje są teraz bardzo zajęci… przykro mi, musisz wytrwać…

Czarodziejka Jagoda rozpłakała się i wychlipała:

– Boję się, że zaczynam się do nich upodabniać. Niedługo zamienię się w Babę Jagę. Trudno mi utrzymywać życzliwość i dobre intencje, gdy widzę tych złośliwych, lekkomyślnych łobuzów.

– Kochanie, wiesz, że Ziemia długo była spowita trującą kosmiczną chmurą, która odmieniała ludzkie serca i mąciła rozum, tak że stawali się agresywni, niecierpliwi i nietolerancyjni.

– Mówiłaś, że chmura już zniknęła.

– Tak, rozwialiśmy ją, z Bożą pomocą.

– Ale, Babciu Jago, ludzie nadal są zawistni i pełni złości.

– Bo się tego nauczyli. Chmura otaczała ich tak długo, że zapomnieli jak było wcześniej. Zapomnieli, że kiedyś byli innymi ludźmi. Teraz, w złości utrzymują ich tylko nawyki, a te można zmienić. Chmura naprawdę zniknęła, jej trucizna również. Dlatego mogliśmy cię tu przysłać. Dopiero teraz twoja praca przynosi efekty. Myślisz, że niewielkie? Mylisz się. Jesteś zmęczona i nie widzisz, jak wiele już zrobiłaś, jak wiele robisz każdego dnia. Pomagasz ludziom, a oni roznoszą dalej te światełka nadziei i altruizmu, którymi się z nimi dzielisz. Cała planeta zdrowieje.

– A jeśli zamienię się w Babę Jagę? – zapytała zrozpaczona Czarodziejka.

– Cóż, jeśli to będzie konieczne, to tak zrobisz.

– Już nie lubię siebie…

– Jagoda, stop! Zatrzymaj się…. Teraz zrób głęboki wdech…. Poczuj zapach łąki… – łagodnie powiedziała Babcia Jaga.

– Przypomnij sobie dom i inne wróżki – kontynuowała babcia miękkim głosem.

Jagoda zaczęła się rozluźniać. Z oczu popłynęły łzy, a ciemna przestrzeń wokół niej zaczęła się rozjaśniać. Kilka minut oddychała spokojnie, promieniejąc coraz większym blaskiem.

Po chwili powiedziała cicho:

– Dam radę. Wytrzymam…

– Wiem – uśmiechnęła się babcia – wszyscy, gdy mają wolną chwilę, myślą o tobie, wierzą w ciebie i wspierają cię. A poza tym znasz chyba przysłowie, że zawsze najciemniej jest tuż przed wschodem słońca?

– Czyżby… to już? – Jagoda popatrzyła z nadzieją na babcię.

– Tak – odpowiedziała Babcia Jaga – to już niedługo. Zbliża się czas, gdy wrócisz do domu. Jednak musisz być skoncentrowana i uważna, teraz będzie najtrudniej. Pamiętaj, że dasz radę. Wiem, że dasz radę!

Autor: Archiwista SC