Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Był czas porannego wietrzenia po rozpaleniu pieca. Domownicy, wraz z gośćmi z miasta, zajmowali się wyciąganiem wody ze studni. Woda miała służyć do zalania oczka wodnego, czyli dość dużego przedsięwzięcia, któremu wszyscy kibicowali. Gospodarze wykonali oczko, a goście-mieszczuchy przywieźli złote rybki.
Świeżo wypuszczonymi rybkami najbardziej zainteresowane były dzieci i dwa koty.
Autor: Adam