Była sobie łąka – 12

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Ze środka słychać było donośny głos – Zamknij wreszcie to okno, bo przeciąg!!!

Trzask zamykanego okna i pozostał tylko szum wiatru.

Autor: Agnieszka

Była sobie łąka – 11

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

– Fuck, powiedział skrzat – Znów ta cholerna szkatułka. Nie włażę do środka. Wiem, co się stanie. Znów trzeba będzie złazić po schodkach w dół, potem usnę, jakbym ciężkiego kaca leczył, do tego jakieś cholerne głosy będą, a potem znów po schodkach w górę. I znów ta firanka, znów ten domek. Mam dość. Ile razy można to powtarzać w kółko i wciąż.

Tak klnąc na czym świat stoi, skrzat zaczął się zbliżać do domku, otwierać drzwi i szukać tych cholernych schodków w dół.

Autor: RPM

Była sobie łąka – 10

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

A to wcale nie był taki zwykły domek, to był muchomor, w którym mieszkała mała mrówka. Z szeroko otwartego okna roznosił się piękny aromat kompotu z suszonych owoców. Właśnie ta mrówka czekała na swoją miłą koleżankę muszkę.

Przez tę soczystą łąkę szła żaba „Ababa”, wytężyła swój mały nosek i wyczuła zapach gotowanych suszonych owoców. Żaba wyciągnęła swój długi język i hop… poparzyła się, bo kompot był gorący.

I wtedy gospodyni tego niezwykłego domku zaopiekowała się nieproszoną wredną…. i otuliła jej długi język kropelkami deszczowej wody z dachu swojego domku.

Autor: Ania B

Była sobie łąka – 9

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

– Kochanie, ładny obrazek namalowałaś – powiedziała Babcia, do Wnuczki.

– Dasz mi jeszcze jedną kartkę – zapytała Wnusia – chcę namalować obrazek, jak z Dziadkiem pływaliśmy łódką i łowiliśmy ryby.

Babcia otworzyła szufladę z kolorowymi papierami. Mała wyjęła kartkę i zaczęła malować, wysuwając koniuszek języka, bo wtedy było jej łatwiej…

Za oknem szalała śnieżyca, ogień wesoło płonął na kominku, z kuchni dobiegały smakowite zapachy, w pokoju obok słychać było dźwięki gry komputerowej, w którą grał Wnuczek, w przedpokoju szmer rozmowy Męża i Zięcia, którzy właśnie wrócili do domu, a przed chwilą do pokoju zajrzała Córka, mówiąc, że obiad niedługo będzie gotowy.

„Cała Rodzina w komplecie, wszyscy zdrowi i bezpieczni” – pomyślała szczęśliwa Babcia.

Autor: Ewa Damentka

Była sobie łąka – 8

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka odsłaniając stojące na parapecie kwiatki. Dzień był pogodny, słońce świeciło wysoko. Szybko ogarnęłam się, robiąc codzienną toaletę. Dziś będzie piękny dzień, wszystko, co zaplanowałam, uda się zrealizować. Dziś czeka mnie egzamin, zdam go na pewno, wczoraj dość długo powtarzałam teksty.

Myślę, że wszystkie egzaminy zdajemy raz lepiej, raz gorzej i te wyuczone tematy i te przypadkowe, ważne by być dobrze nastawionym do życia, i być szczęśliwym.

Autor: Maria B

Była sobie łąka – 7

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka i kwitły czerwone pelargonie, o które dbała mama małej Ani i starszego Tomka. Na parapecie leniwie wylegiwał się pręgowany kot, który z politowaniem patrzył na wesoło biegającego pieska. Niedaleko było pole, na którym tata orał ziemię pod nowe zasiewy. Dzieci bawiły się pod rozłożystym drzewem, które rosło na środku podwórka. Szczęśliwa mama z miłością patrzyła na swoją rodzinę.

Autor: Krystyna

Była sobie łąka – 6

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka, zza której spoglądała smętnie mała dziewczynka. Dziewczynka była chora i nie mogła od dawna bawić się na tej łące. Myślała, jak to by było wspaniale, gdyby mogła popłynąć tym strumykiem do swej bajkowej krainy.

Autor: Jurek

Była sobie łąka – 5

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. W oknie stała mała dziewczynka o blond włosach. Dziewczynka patrzyła daleko przed siebie i marzyła, by móc wybiec na łąkę skąpaną w słońcu i oglądać skaczące w trawie żabki oraz koniki polne, których głosy słyszała zawsze wieczorem.

Dziewczynka nie mogła sama wyjść na tę łąkę. Musiała czekać, aż mama wróci z pracy i wyniesie ją w wózku, do którego była „przykuta” przez swoją chorobę.

Dziewczynka była bardzo radosna i uśmiechnięta. Widać mimo swego kalectwa radośnie patrzyła w przyszłość. Cały czas wierzyła, że kiedyś sama pobiegnie na tę łąkę, na której rosły śliczne polne kolorowe kwiatki. Na razie czekała na kochającą ją mamę.

Autor: Joanna

Była sobie łąka – 4

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

W oknie ukazała się postać staruszki – jaki piękny jest świat – wyszeptała. Dziękuję Ci Panie Boże, że w mojej starości mogę podziwiać Twe dzieła i dziękować za wszystko, co mi dałeś…

W tym momencie na łące pojawił się jeleń, a za nim sarna z sarniątkiem.

– Popatrz wnusiu, tylko cichutko stój obok mnie, jaki piękny obrazek. Pomyśl, że to ty jesteś ze swoją rodziną. Taki dumny, opiekuńczy, piękny.

Chłopczyk uśmiechnął się i przytulił do dłoni Babci.

– Dziękuję Ci Babuniu, że jesteś taką kochaną, moją Babcią i pokazujesz mi cudną przyrodę.

Wtedy rozległo się wołanie – zapraszam na obiad.

Zwierzęta zerwały się nagle i ukryły w lesie, a Babcia i Wnuczek zadowoleni odeszli od okna.

Mama podawała zupę, a Tato opowiadał o tym, co wydarzyło się w pracy.

Firanka nadal powiewała, słońce głaskało łąkę, a ptaki swoim śpiewem wypełniały powietrze.

Autor: Ewa S

Była sobie łąka – 3

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

W ogrodzie małe dzieci, chłopczyk i dziewczynka, zbierali owoce i zanieśli je mamie, która robiła konfitury.

Razem zjadali słodkie przetwory i śmiali się szczęśliwi.

Potem przyszedł tata do domku z czerwonym dachem i po południu wszyscy usiedli na werandzie podziwiając zachód słońca i zastanawiając się, co przyniesie następny dzień…

Autor: Bożena