Ciemność zgęstniała – 38

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i troskę o innych.

Ciemność rozpuszczała się, ponieważ w oddali pojawił się wesoły pan sprzątacz, który był wyposażony w super-zaczarowaną miotłę, która wymiatała wszystko, co było czarne i nieprzyjemne. Machnął nią raz, drugi, trzeci… i widział dobre efekty. Później piąty i szósty, a następnie piętnasty i enty z kolei.

No i było pozamiatane i pozostawione w najlepszej czystości.

Wszyscy się cieszyli i byli panu sprzątaczowi bardzo wdzięczni.

Zawsze odpowiadał – „Jiii tam. Ja tu tylko sprzątam”.

Autor: Bubulubu

Ciemność zgęstniała – 37

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i przepędzając mrok.

Stary człowiek, siedzący na szczycie wzgórza, przyglądał się temu światełku z wielką uwagą. Zauważył, że ciemność znowu zgęstniała i z wielką siłą zaatakowała światełko, które zaczęło migotać i słabnąć. Starzec pstryknął palcami i światełko urosło, wzmocniło się. Stało się wielkim, potężnym światłem i rozjaśniło nie tylko bliższą, ale i dalszą okolicę. Oświetliło ziemię, spływającą krwią rannych i zabitych ludzi, opancerzone wozy bojowe i żołnierzy obu walczących stron, chowających się przed przeciwnikami i namierzających kolejne cele do zaatakowania.

Starzec ponuro pomyślał, że historia znowu toczy się kołem. Ludzie, dawniej współpracujący ze sobą, sąsiedzi, znowu zaczęli bić się o Ziemię, która do nich nie należy. „Czy oni naprawdę nie rozumieją, że dostaliśmy Ziemię we wspólne użytkowanie?” – pomyślał zdziwiony i zatroskany – „nie widzą, że ich miłość własna i pycha zasłaniają im fakt, że wojna niszczy i zabija to, co jest w życiu najważniejsze? Ba, nawet samo życie zabija…”

Drgnął, gdy otaczające go powietrze zamigotało i zobaczył obok siebie unoszącą się w powietrzu świetlistą postać.

– Merlinie, pomogłeś światłu – odezwał się Anioł.

– Nie mogłem patrzeć na śmierć niewinnych. Niestety, wiem, że ciemność zaraz się wzmocni.

– Kiedyś stosowałeś inne metody. Zsyłałeś na dowódców wypadki, zarazy i zdrady – pamiętasz Cezara?

– Niestety, to skutkowało na krótko. Zawsze znajdował się ktoś następny, dążący do podporządkowania sobie świata.

– Co teraz zrobisz? Ludzie, jak widać, nie mądrzeją, tylko doskonalą się w sztuce wojny, nienawiści i wrogości.

– Nie wiem – westchnął zmęczony Merlin – myślę.

Po czym zapytał:

– A czemu Wy nic nie zdziałaliście? Nie widać, żebyście w ogóle coś robili w sprawie tej wojny i tej ciemności.

– Niestety, nikt nas o to nie prosił. Tę wojnę i tę ciemność wywołali sami ludzie. Znasz nasze uprawnienia. Musimy szanować ich wolę. Tak ustanowił Najwyższy. Nie po to dał ludziom wolność i wolną wolę, by im to odbierać. Anioły nie mogą pomagać nieproszone.

– A ja jestem jeszcze człowiekiem? – zapytał Merlin – jak mnie traktujecie, skoro żyję już kilka tysięcy lat?

– Aniołem na pewno nie jesteś – odpowiedział Anioł. Potem uśmiechnął się łagodnie i dodał:

– Tak, możemy uznać, że nadal jesteś człowiekiem.

– Więc proszę, pomóżcie światłu. Pomóżcie uspokoić umysły, wyciszyć emocje, zaprowadzić ład i pokój. Niech światło znów rozświetla Ziemię i życie ludzi na Ziemi. A razem z nim niech powrócą miłość i szacunek dla życia.

Anioł znowu się uśmiechnął i zamigotał. Światłość powiększyła się. W powietrzu znalazło się wiele jej świecących, migocących drobinek. Widać było, jak ten świetlisty pył trafia do głów i do serc walczących ludzi.

– Trochę to jeszcze potrwa – mruknął Anioł – pył musi trafić do każdego człowieka. I trzeba jeszcze trochę czasu, żeby zadziałał…

Po czym Anioł zostawił Merlina, siedzącego na wzgórzu, i dołączył do innych Aniołów. Do całej armii Aniołów, które udzielały pomocy Ziemi i zbolałym ludziom.

Autor: Archiwista SC

Ciemność zgęstniała – 36

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i na początku słabą jeszcze, ale coraz silniej odczuwaną wiarę, że jeszcze „będzie przepięknie, jeszcze będzie wspaniale”, że jak w piosence Magdy Umer – „jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy” – jeszcze nie… Możemy być na rozpaczy dnie, ale jeszcze nie!

I powoli światełko wlewało się i rozchodziło po dotąd najciemniejszych zakamarkach duszy.

Autor: Ewa Majewska

Ciemność zgęstniała – 35

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i ocalenie.

Rok 3114. Ostatni etap konfliktu dobiegał końca. Nieliczne garstki ocalonych organizowały nowe życie. Pojawiły się kotły z zupą, rozstawione na cegłach, i śmiech dzieci.

Wszystko trzeba będzie znów zaczynać od początku. Podstawy nowych nauk dendekoterylorogii czekają na nowych odkrywców.

Autor: Ewa Majewska

Ciemność zgęstniała – 34

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i rozpraszając ciemność. Światła odsłaniały kolejne grupki wystraszonych ludzi w poszarpanych ubraniach – często ubłoconych – niczym ze scenerii filmu „Terminator”. Wszyscy znaleźli schronienie w wielkiej piwnicy – schronie. Kolejne światła pozwalały dojrzeć, jak wiele jest tych grupek przerażonych, samotnych ludzi. Schron ciągnął się niczym przepastny tunel. Wciąż błyskały w nim coraz to nowe światła. Wielość świateł zaczęła dodawać otuchy. Pojawiły się szmery i ruch. Grupki zaczęły nawiązywać kontakt ze sobą. Zaczęto nieśmiało organizować się w grupy pomocowe. Rozpoczęto od punktów medycznych. Sprawnie, cicho – niemalże bez słów. Stawało się coraz jaśniej – w oczach ludzi zaczęły pojawiać się błyski nadziei…

Najgorsze już minęło…

Autor: Ewa Majewska

Ciemność zgęstniała – 33

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i budząc Yogigojego, który rozwarł swoją paszczę, ziewając bardzo głośno i klepiąc się po okrągłym kudłatym brzuszku.

Światło urosło i zaczęło drażnić nieprzywykłe do niego oczy okrągłego kudłacza. Wtedy Yogigoji podszedł do światła i próbował go połknąć. Ono jednak się nie dawało. Więc kudłacz brał w swoje łapy dostępne przedmioty i rzucał w światło. To tylko pogarszało sytuację. Światło stawało się coraz jaśniejsze i nie dawało się go już niczym zgasić, ani przerwać procesu postępującego rozświetlania.

Autor: Ewa Majewska

Ciemność zgęstniała – 32

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i dawało wolność. Ogrzewało swym blaskiem serca, przenikało dusze. Karciło, a jednocześnie koiło. Dodawało otuchy, odgradzając osobę od mroku nocy. Sprawiało, iż w natłoku codziennych trosk i spraw chciało się żyć. Kiedy jesteś smutny, czujesz się oszukany i samotny, poszukaj tego światła. Ono tam jest. Na samy dnie twojej duszy. Wtedy też znajdziesz spokój i ukojenie.

Autor: Ewelina

Ciemność zgęstniała – 31

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i OCZEKIWANIE DOJŚCIA DO CELU grupie ludzi uwięzionych w jaskini, którą zasypała lawina. Jaskinia była duża i ciemna. Nie było widać światła. Żeby wyjść z jaskini, musieli przejść około pięciu kilometrów, żeby zobaczyć jakiś cień światła i nadzieję wydobycia się na świat. Postanowili, że będą szli dotąd, aż zobaczą choćby odcień małego światła. I czym bliżej do wyjścia, tym większe odbicie światła i większa pewność, że dojdą do swego celu.

Autor: B

Ciemność zgęstniała – 30

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i szansę na kolejną zmianę czasów. W pewnym momencie światło zasłonił niewyraźny, nieopisany cień. W tej chwili wszystkie nadzieje runęły w gruzach. Cień poruszał się i z każdą chwilą był coraz wyraźniejszy. Po dłuższym czasie z cienia wyłoniła się bardzo rozjaśniona postać. Okazało się, że tą postacią był człowiek, który chciał nieść szczęście. W jednej sekundzie, po spojrzeniu tego człowieka, cały świat się rozjaśnił. Wróciły wszystkie kolory i były jeszcze piękniejsze i wyraźniejsze, niż przed nadciągnięciem ciemności.

Autor: AW

Ciemność zgęstniała – 29

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i wiarę w lepsze jutro. Rosło każdego dnia, każdej chwili, przynosząc coraz większą jasność, a co za tym idzie radość i miłość. Rosło powoli, lecz skutecznie, aż pewnego razu rozbłysło całą swą energią, zapoczątkowując nowy piękny, dobry świat, pełen miłości i wiary w ludzi oraz nowy lepszy, kolejny dzień.

Autor: Silwa