Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…
Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i… zobaczył kopiec mrowiska, który lśnił czernią mrówczych odwłoków. Zaintrygowany przystanął, bo stwierdził, że mrówki wykonują jakiś rytuał: te, które jakiś czas trzymały swoje odwłoki na słońcu, wchodzą do środka, a nowe wysuwają swoje. To go zastanowiło i zaczął szukać informacji, aż w końcu w internecie natrafił na opis tego zjawiska. Otóż mądre mrówki, chcąc podnieść temperaturę wewnątrz kopca, żeby larwy mogły zacząć bezpiecznie swoją egzystencję, w ten sposób ogrzewały jego wnętrze. Grzały pupy, schodziły w głąb, tam stygły oddając temperaturę, po czym wracały na słońce. Czyniły to tak długo, aż wewnątrz zapanowała temperatura właściwa dla mrowiska, czyli około 20 stopni Celsjusza. A działo się to na brzegu wiosennego lasu.
Autor: Magda z Dachu