Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i jasne myśli.
Ciemność jednak nie dawała za wygraną. Gęstniała i przytłumiała światełko, które to rosło, to malało, to migotało w rozpaczliwej próbie utrzymania się przy życiu.
Chwilę trwała walka. Kilka razy wydawało się, że światełko zwycięży. Jednak ciemność nie dała za wygraną i skupiła na światełku wszystkie swoje siły. Światełko osłabło. Zamigotało i zgasło ostatecznie. Ciemność triumfowała…
Obserwatorzy chwilę jeszcze przyglądali się ciemności, która ogarnęła wszystko. Spuścili głowy, w smutku podążyli do swoich domów. Żadne z nich nie obejrzało się za siebie, więc nie zauważyli, że w chwili, gdy odwrócili się, zabłysło nowe światełko…
Autor: Ewa Damentka