Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i odpowiedź na pytanie dlaczego…
Przecież to nie mogło się zdarzyć. To nie było ani rozsądne, ani możliwe. Wręcz budziło to duży sprzeciw…
Normalną rzeczą była ucieczka do słonecznych łąk i pięknie oświetlonych lasów.
Równowagę przywracał odbity w jeziorze obraz nieba. Spokój był zaklęty w równej tafli wody…
Autor: Adam